1. Żorski Półmaraton Leśny

Żorski Półmaraton Leśny, to bieg z serii „jeszcze tam nas nie było”. Tak naprawdę pretekstem, by pojechać trochę dalej na bieg, był fakt, że ów bieg organizował ultramaratończyk, kolega Waldka. To bieg, na którym można było spotkać wielu znajomych, tak, daleko a jednak. Waldek spotkał się z szalona ekipą z która biegał 2 lata z rzędu Maraton Podhalański. I trochę prywaty: Marcinie, Kamilu i Piotrku, zaraz weselej jak się z Wami można spotkać ;-). W biegu można było startować na dwóch dystansach ok. 10 km i półmaratonu. Na zawody pojechała Anka i Waldek, którzy postanowili przebiec półmaraton. Wyjazd wcześnie rano, na miejscu ze sporym zapasem czasu – takim, że, po sprawnym odebraniu bogatych pakietów, zdążyliśmy jeszcze pozwiedzać Żory. Tak, zawsze łączymy bieg razem z poznawaniem miejsca w którym się odbywa. Atrakcją, bynajmniej dla nas, był fakt usytuowania startu, mety i całej obsługi biegu w Miasteczku Westernowym Twinpigs. I tak np. biuro zawodów mieściło się w Szkółce Niedzielnej a posiłek po biegu mięliśmy okazję zjeść w Saloon-ie. Jak sama nazwa wskazuje, półmaraton przebiegał traktami w okolicznym lesie. Trasa na 2 pętlach, urokliwa i bardzo wymagająca, my takie lubimy +/- 140m. Pogoda … dobra, deszcz, śnieg, wiatr i słońce, wszystkiego po trochu. Na trasie fajne błotko, nie było na co narzekać. Trasa bardzo dobrze oznaczona i zabezpieczona z dwoma punktami odżywczymi.  Na biegu postanowiliśmy biec razem ale … pod warunkiem że Waldek będzie miał silę ;-) Tempo, po kontuzji, niestety nie jest zawrotne. Razem udało się przebiec trochę za pierwszą pętlę, całe szczęście bo Ania jeszcze zdążyła uratować trochę wynik ;-) Za to Waldek, wybiegał nową życiówkę (tą liczona od kontuzji). Czas oczywiście na tym biegu był drugorzędny. Po biegu oczywiście ciepły posiłek i herbatka. Poczekaliśmy na losowanie nagród i … oczywiście nic nie wygraliśmy ;-) Najważniejszy był klimat biegu, który sprawił że z Żor wyjechaliśmy zadowoleni.

profil 1 pętli trasy

wyniki:
Anna Niespodziana 01:58:21
Waldemar Grabiński 02:01:37

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Dziewicza Góra Biega – Bieg 2/6

reldzi2W drugim biegu z cyklu GP Biegów Górskich – Dziewicza Góra Biega wystartowało po raz kolejny dwóch biegaczy z Rogoźna. Można by rzec że nawet trzech bo bohater zdjęcia w białej koszulce też ma znajomości w Rogoźnie :) :) :) Maciej i Wojtek zdecydowali się pobiec dystans 10km (Wojtek miał już wcześniej zaliczony jeden bieg do cyklu). W drugim biegu frekwencja zdecydowanie poszła w górę. Na starcie biegów na 5 i 10km stanęło łącznie niemal 350 biegaczy. Nic dziwnego. Jest to jeden z nielicznych tak trudnych biegów w Wielkopolsce. Jest to doskonała okazja do ciężkiego treningu przed sezonem wiosennym. Jest też coś w tym że im ciężej tym bardziej malowniczo. Mimo że jesień już w pełni i liście na drzewach dawno zdążyły już pospadać to jednak rezerwat Dziewicza Góra nadal przyciąga swoim urokiem. Sam bieg zorganizowany naprawdę fajnie. Trasa oznaczona tak że naprawdę zgubienie się byłoby niemożliwe. Podzielenie startów na dwie fale (5km i 10km startowały w odstępie 5min) spowodowało że na wąskich ścieżkach nie było nawet tak ciasno. Po biegu z kolei można było poczęstować się ciepłą herbatą i ciastkiem a nawet usiąść przy ognisku. Organizatorzy przygotowali też kilka nagród które można było wygrać w losowaniu (nasz przyjaciel Zbyszek wygrał na przykład bardzo dobre ciastka). Na ciężkiej trasie nasze wyniki okazały się nadspodziewanie dobre. Wojtek zmieścił się nawet w pierwszej dziesiątce, natomiast Maciej osiągnął 55minut co były optymistycznym założeniem przed biegiem. Warto polecić bieg i mam nadzieję że widzimy się na kolejnym biegu.

Wyniki:
Wojciech Grabiński 00:43:53
Maciej Ziętek 00:55:18

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trening

Kolejny czwartkowy trening z nami… Na starcie ;-), czyli przy orliku, stanęło 10 biegaczy. Dwóch z nich wybrało krótszą trasę po mieście. Natomiast pozostała ósemka wybrała się z czołówkami na nocny bieg dookoła Jeziora Rogozińskiego. Pogoda była rewelacyjna: temperatura ok 2-3 ° C i bezchmurne niebo. Wbiegając na „miękką” nawierzchnię na promenadzie od razu „rzucił się” w oczy lekki przymrozek, który powodował, że trawa, przy blasku czołówek, się lekko iskrzyła. Obiegając jezioro, zrobiliśmy przerwę na moście Szulca, gdzie po zrobieniu foty ;-) i zgaszeniu latarek podziwialiśmy drogę mleczną i całe niebo usiane gwiazdami. Trasa biegu była crossowa. Dzięki czołówkom udało się ją przebiec wszystkim bez większych urazów … chociaż zdarzało się, że było ciekawie ;-). Widok na oświetlone miasto, z drugiej strony jeziora, robił wrażenie. Krótki odpoczynek na końcu „miękkiej” nawierzchni i powróciliśmy na nasze rogozińskie chodniki. Tradycyjnie bieg skończyliśmy przy orliku. Zapraszamy wszystkich chętnych na kolejny trening w czwartek o godz. 18 przy orliku.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

III Olszak Półmaraton

relolsW ramach oryginalnych i niebanalnych biegów na III już Olszak Półmaratonie znalazł się Wojtek. Dlaczego taki bieg? Poprzednie jego dwie edycje skończyły się wielkim lataniem po górkach w totalnym błocie. Nie inaczej było dzisiaj. Tak czarnych spodenek jakie miałem po biegu nie miałem jeszcze nigdy. Bieg startował z polany przed restauracją Leśny Zakątek, która zatopiona była niemal cała w wodzie. W lesie, w około stawu Olszak, aż tyle błota już nie było co w pewnym momencie pozwoliło nawet na porządne ściganie się. Pewną nowością była tak zwana „premia górska” czyli nagroda na pierwszym i jednocześnie najfajniejszym podbiegu na trasie. Trasa składała się z trzech pętli po około 7km, więc podbiegu, który nienawidziliśmy już od początku, pokonać trzeba było aż trzy razy. Podbiegów nienawidziliśmy ale zaraz po biegu pytaliśmy już kiedy kolejny raz. Po biegu mogliśmy poczęstować się dobrą zupą w Leśnym Zakątku. Tam odbyła się też dekoracja zwycięzców. Wygrał faworyt Kamil Leśniak. Dość niespodziewanie, na trzecim miejscu, zameldowałem się Ja (trzeci miałbyć Mirek Mastyk, którego w tym momencie warto pozdrowić). Warto, naprawdę warto wystartować w takim biegu. Błoto sprawia że człowiek męczy się ale i zaraz i cieszy podwójnie. Mój wynik to 1:28:55 :)

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

WARTA CHALLENGE Marathon&Half 1/5 Biedrusko 2016

WARTA CHALLENGE Marathon&Half to turniej składający się z pięciu imprez biegowych. W tym sezonie – 2016/2017, biegi odbywają się 19.11.2016, 17.12.2016, 14.01.2017, 11.12.2017, i 11.03.2017. Są to biegi rozgrywane na dwóch trasach długodystansowych zbliżonych do dystansu maratońskiego (42,9 km) – dwie pętle i półmaratońskiego (21,3 km) – jedna pętla. To druga edycja na której biegacze z naszego klubu rywalizują bądź też biegają treningowo z myślą o przyszłym sezonie. Trasę znają już: Klaudia, Hanna, Bartek i Waldek, który jedyny z RKB w poprzedniej edycji startował w klasyfikacji maratonu.
Na pierwszym biegu, z naszego klubu, pojawili się Ania, Kasia, Waldek oraz Łukasz w roli kibica. Po przybyciu na miejsce odebrali oni pakiety startowe w biurze zawodów zlokalizowanym w Pałacu Biedrusko. Można tam było poczęstować się kawą, herbatą oraz zaopatrzyć się w Dextro przydatne podczas biegu ;-). Ok. godz. 9:55, po wspólnej fotce, nastąpił start honorowy sprzed Pałacu na linię startu. O godz. 10 zawodnicy wystartowali. Bieg odbył się po leśnych duktach i ścieżkach lasów nadwarciańskich. Z uwagi na to, że kilka dni przed biegiem padało, trasa była śliska, pojawiły się kałuże i błotko. Oznaczona ona była biało-czerwonymi taśmami. Na trasie półmaratonu znajdował się jeden punkt żywnościowy, przy byłej leśniczówce Naramowice (ok. 11 km), na którym można było uzupełnić płyny, pożywić się bananem, cukrem lub czekoladą. Po przybiegnięciu na metę zawodnicy otrzymali medale w kształcie liści. Oprócz tego można było wypić gorącą kawę, herbatę, zjeść ryż z warzywami oraz wysłuchać prelekcji dr hab. Sławomira Marszałka, dyplomowanego osteopaty i fizjoterapeuty, zwycięzcy ubiegłorocznej edycji WARTA CHALLENGE Marathon&Half na dystansie półmaratonu. Polecamy klubowiczom start w tej imprezie. Kameralność i życzliwość biegaczy na trasie jest rzadko spotykana na innych biegach a sama trasa nie jest najłatwiejsza, co daje niezły „trening”. Po biegu odbyła się dekoracja zwycięzców – Kasia, z czasem 01:43:23 zajęła pierwsze miejsce w kategorii OPEN.

wyniki:
Katarzyna Bartoszek 01:43:23 I msc. kat. OPEN
Anna Niespodziana 01:56:25
Waldemar Grabiński 02:11:43

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

GRAND PRIX 2016 „Maltańskie Kieretyny” – III edycja

medalmaltyW kalendarzu każdego biegacza, który często uczestniczy w różnych zawodach biegowych na pewno znajdzie się taki bieg o którym można zapomnieć. Tak było w moim przypadku… Na kilka dni przed imprezą przypomniało mi się, że mam gdzieś w Poznaniu „luźne” zawody na Malcie !

Rano jak się obudziłem jeszcze zastanawiałem się czy jest sens zrywać się z łóżka o 5 rano, żeby jechać na zawody o dystansie 7 km, ale nie zastanawiałem się długo, wypiłem kawę i „ahoj przygodo” !  Kiedy odnalazłem biuro zawodów, które znajdowało się w restauracji „Leśny Zakątek” mimo pośpiechu z myślą, że nie zdążę na czas dotarłem do punktu docelowego. Kiedy wszedłem do biura zawodów okazało się, że byłem jednym z pierwszych osób odbierających numer startowy i chip. Obsługa biura była dobrze zorganizowana i wszystko zostało wydawane sprawnie.

nastrone22

Trasa biegu zaczęła się na polu na którym było łatwo o potknięcia przez zmarznięte górki ziemi, następnie wbiegając do lasu napotykając mnóstwo śliskich miejsc, korzeni. Na tej trasie nie trudno było o jakiś wypadek, dlatego biegłem uważnie skupiając się co mam pod nogami. Na całej trasie było dużo podbiegów i zbiegów co dało się we znaki na koniec biegu. Cała trasa dawała piękny urok jesieni, mimo listopadowego zimna impreza była udana.

20161113_103933

Po zakończeniu biegu każdy z uczestników dostał torbę z poczęstunkiem oraz miał możliwość ogrzania się w restauracji oraz wypicia ciepłej herbaty. Kiedy wszyscy uczestnicy dotarli na metę rozpoczęło się wręczanie nagród dla zwycięzców. Nagrody dla open zostały wręczone 6 osobom, które jako pierwsze przekroczyły metę, a już dalej to po 3 miejsca w każdej kategorii. Następnie odbyło się losowanie, w którym każdy z uczestników brał udział, a było wiele atrakcyjnych nagród takich jak: voucher na kolejne wyzwanie „Mudness Run Bieg Po Dnie Jeziora”, opaska elektroniczna firmy GARMIN…

Podsumowując bieg mogę tylko dodać, że ta impreza pokazała, że lepiej stawiać na jakoś niż na ilość, nie ma naprawdę do czego się „przyczepić”.

Wynik:
Mateusz Banach 00:33:23

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , | Skomentuj

1. Bieg Niepodległości w Poznaniu

11 listopada –Narodowe Święto Niepodległości – ustanowione dla upamiętnienie odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. Biegacze z naszego Klubu obchodzili to święto biorąc udział w kilku biegach w Wielkopolsce. Duża grupa postanowiła pobiec w 1 Poznańskim Biegu Niepodległości. Była to pierwsza impreza organizowana w Poznaniu na taką skalę, tj. limit uczestników ustalono na 10 000 osób. Bieg ukończyły 9002 osoby. Biuro zawodów znajdowało się  na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Pakiety startowe można było odbierać od środy do piątku. Kolejki po odbiór numerów startowych były tradycyjne, co jak na tak duży bieg, świadczyło o dobrej organizacji . Po odbiór koszulek trzeba było się trochę naczekać – jedna kolejka dla wszystkich biegaczy :-/. Koszulki były w dwóch kolorach białym i czerwonym. Biegacze byli zobowiązani startować w otrzymanych koszulkach. W strefie startu mięli ustawić się po jednej stronie ulicy biegacze w białych koszulkach, po drugiej – w czerwonych. Miała w ten sposób „powstać” flaga Polski. Niestety, nie do końca udało się to zrealizować. Bieg odbył się na dystansie 10 km i przebiegał ulicami: start na alei Niepodległości, następnie Aleją Armii Poznań, ul. Księcia Mieszka I, Aleja Solidarności, ul. Murawa, Winogrady , Za Cytadelą  i ponownie Aleją Armii Poznań, aleją Niepodległości na ul. Św. Marcin, gdzie znajdowała się meta biegu. Trasa, jeżeli ktoś ustawił się w dobrej strefie, i pogoda – sprzyjały rekordom z czego skorzystała Klaudia. Z naszego Klubu biegli również Mateusz, Maciej, Kamil, Adrian, Waldek, Ania, Maciej, Daniel, Ania i Hania. Prawie wszyscy klubowicze ukończyli bieg poniżej godziny. Niestety, meta była za wąska a strefa za nią za mała i niektórzy biegacze musieli poczekać żeby „dobiec” do mety. W strefie mety było ciasno i tłoczno. Trzeba było się przepychać żeby otrzymać medal, wodę i rogala. Niektórzy zawodnicy nie otrzymali żadnej z tych rzeczy. Spowodowane było to chaotycznym wydawaniem i, co jest najbardziej przykre,  zabieraniem przez biegaczy po kilku medali :-/. Z uwagi na zimny wiatr, bezpośrednio po opuszczeniu strefy mety, gdzie nie było możliwości ogrzania się, wypicia ani zjedzenia czegoś ciepłego , uczestnicy biegu przebierali się i udawali do domów. Bieg z dobrą ideą ale z kiepskim wykonaniem, co, mamy nadzieję, zmieni się w kolejnej edycji :-)

Wyniki:
Mateusz Banach 00:44:16
Maciej Ziętek 00:44:53
Klaudia Chlebda 00:46:03
Kamil Walensiak 00:48:09
Adrian Dąbrowski 00:50:36
Waldemar Grabiński 00:52:05
Anna Niespodziana 00:52:06
Maciej Kutka 00:52:19
Daniel Biniek 00:52:23
Anna Ziętek 00:59:37
Hanna Grabińska 01:03:14

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

6 Luboński Bieg Niepodległości

rellubZachęcano nas do udziału w tym biegu. Pan Henryk startował tam już od kilku lat. W tym roku w Luboniu było nas dwóch. Tradycyjnie już Pan Henryk oraz Wojtek. Bieg organizowała zaprzyjaźniona z naszą ekipą drużyna Luboński Klub Biegacza, która również licznie odwiedza nas w Rogoźnie. W przeciwieństwie do niektórych niepodległościowych biegów, w Luboniu rogali starczyło dla wszystkich :) Ale od początku. A zaczynamy od jednego z większych i na pewno profesjonalnego biura zawodów jakie przyszło nam widzieć. Przygotowano nawet osobny stolik z… dziurkaczem. Start znajdował się zaraz przy hali Lubońskiego Ośrodka Sportu. Trasa składała się z dwóch pętli: jedna malutka a następnie 8km w około Lubonia. Trasa w 100% asfaltowa, niemal płaska z jednym niewielkim podbiegiem. Co roku w Luboniu organizowany jest konkurs wśród Lubońskich szkół na najlepszy doping. Co to był za doping. W pewnym momencie nie szło usłyszeć własnych myśli. Po biegu organizatorzy przygotowali ciepłe picie, rogala a także pyszną zupę i makaron. Każdy z biegaczy otrzymał ładny medal. Jeśli chodzi o nasze wyniki Pan Henryk pożegnał sezon życiówką natomiast Wojtek po sporym przestoju osiągnął całkiem niezły wynik. Wojtka sezon jeszcze nie dobiegł końca. Biegi Niepodległościowe to dla większości już koniec sezonu, tym wszystkim, którzy kończyli go czy to w Obornikach, Luboniu, Poznaniu czy gdziekolwiek indziej gratulujemy więc kolejnego roku podczas którego padło wiele fajnych wyników :)

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

7 Bieg Niepodległości w Obornikach

npW Dzień Niepodległości biegacze świętują na swój sposób-biegowo. Część naszego klubu wybrała się do Obornika na 7 już edycję Biegu Niepodległości. Bieg rozpoczynał się na rynku równo o godzinie 11.11. Start był poprzedzony wspólnym odśpiewaniem hymnu.  Biegacze rywalizowali na dwóch dystansach 5km lub 10km.
Bieg można zaliczyć do udanych nie tylko ze względu na świetną trasę, ale przede wszystkim za dobrą organizację. Bogaty pakiet startowy to kolejny plus. Uczestnicy zabawy dostali piękne koszulki i izotonik, a po biegu dla każdego była woda, ciepła herbata, pyszna zupa gulaszowa z bułką i jak to na 11 listopada przystało rogal z białym makiem. Siły po biegu regenerowaliśmy, więc bardzo szybko. Start ten wspominamy miło i wrócimy tam za rok.

Wyniki:
Bartosz Brust 00:38:35
Mikołaj Maciaszczyk 00:41:28
Łukasz Dudkowiak 00:45:51
Marek Jałoszyński 00:47:16
Waldemar Wasila 00:49:54
Michał Pufal 00:50:25
Marek Maciaszczyk 00:51:58
Piotr Tabat 00:51:58
Jarosław Obydź 00:57:40
Bartek Kilar 00:24:51
Magdalena Maciaszczyk 00:28:23
Monika Just 00:29:11
Żaneta Janowska 00:30:09
Iwona Suś 00:40:34

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | Skomentuj

2. Rogoziński Półmaraton Przemysła II

2. tak drugi ;-) Rogoziński Półmaraton Przemysła II przeszedł do historii. Trudno pisać o „swoim”, jednak czytając opinie biegaczy wiemy, że się podobało, że bieg był udany. 5 listopada 2016 roku pobiegliśmy. I tak oto, po wielu walkach, bojach i potyczkach, nadszedł wielki dzień, w którym w szranki stanęło wielu mężnych, młodych i starszych rycerzy i rycerek ;-). Nie, nie walczyli oni o rękę księżniczki ale o puchary i medale. Medale, które były wręczane wszystkim wygranym, czyli tym, którzy ukończyli biegi niezależnie od czasu jaki im to zajęło, przez króla Przemysła II. Ale od początku…
Od samego rana, na terenie Stadionu Miejskiego w Rogoźnie odbyły się biegi dziecięce i młodzieżowe. Mali i ci więksi zawodnicy licznie stawili się na starcie. Biegi odbywały się na 4 dystansach: od 400 m (klasy I-III szkoły podstawowe), poprzez 800 (klasy IV-VI szkoły podstawowe) i 1000 m (gimnazja) aż do 1500 m (uczniowie szkół średnich). Każdy z zawodników po biegu otrzymał medal oraz wodę i batonik. Zwycięzcy w każdej z kategorii wiekowych otrzymali puchary i nagrody, które udało się pozyskać dzięki Sponsorowi. Dzieci też poczuły powagę stanięcia na podium.
Bieg główny, czyli bieg na dystansie półmaratonu startował o godz. 12 sprzed budynku Liceum Ogólnokształcącego w Rogoźnie. Wcześniej jednak wypadało zawitać do biura zawodów. Można tam było odebrać bogaty pakiet startowy, zostawić rzeczy w „lotnym” depozycie, podpisać się na ściance która zapełniła się w całości oraz obejrzeć wystawę tematyczną poświęconą Przemysłowi II. Przed startem próbowaliśmy zrobić klubową fotkę, ale … nie do końca się udało. Trasa już znana, przecież to druga edycja, przecież to nasz teren ;-) Asfalt, las i to jaki! Bukowy, wybarwiony jesienią, zapewne żal było z niego wybiegać. Dalej znów asfalt, który towarzyszył nam już do końca biegu. Na trasie znajdowały się trzy punkty żywnościowe, na których można było skorzystać z wody, izotonica, bananów, czekolady oraz DEXTRO. Na mecie czekał, już wspomniany, król Przemysł w asyście Włodarzy Gminy, którzy wręczali biegaczom upragnione medale. Oprócz tego zawodnicy otrzymali wodę, banana oraz, jakże potrzebną w tych warunkach pogodowych, folię NRC. Następnie zawodnicy udali się w kolejkę po pyszny makaron, (może kolejka ciut długa, oczywiście postaramy się na przyszłość tego uniknąć), herbatę, placek oraz napoje izotoniczne. Napoje te dostarczyła Fundacja RECAL na rzecz Odzysku Aluminiowych Puszek po Napojach. Zbiórka pustych puszek odbywała się przez cały czas trwania imprezy. Po posiłku odbyła się dekoracja najlepszych biegaczy w poszczególnych kategoriach oraz losowanie nagród. Cała obsługa biegu tj. wolontariusze, strażacy, policjanci, strażnicy miejscy oraz wszystkie inne osoby, które pomogły w organizacji biegu zrobiły wszystko, co uważali za słuszne, aby bieg był bezpieczny i udany a zawodnicy wyjechali zadowoleni. Dziękujemy wszystkim służbom i wolontariuszom za życzliwość, wyrozumiałość i pomoc. Mamy nadzieję, że za rok znów skorzystamy z Waszej pomocy, podczas organizacji 3. Rogozińskiego Półmaratonu Przemysła II. Dziękujemy wszystkim biegaczom za tak liczną frekwencję, która była w tym roku rekordowa.  Zapraszamy za rok.

wyniki: Marcin Kapela 01:22:10, Bartosz Brust 01:24:19, Wojciech Grabiński 01:27:20, Piotr Ignasiak 01:29:43, Rajmund Kańduła 01:30:49, Marek Jałoszyński 01:35:34, Adrian Czarnecki 01:35:57, Arkadiusz Kolendo 01:36:21, Łukasz Dudkowiak 01:37:13, Katarzyna Bartoszek 01:37:40, Łukasz Bartoszek 01:38:59, Mateusz Banach 01:39:51, Kamil Walensiak 01:40:01, Maciej Ziętek 01:42:06, Klaudia Chlebda 01:43:01, Paweł Wojciechowski 01:43:54, Robert Kaźmierczak 01:48:18, Piotr Tabat 01:54:36, Maciej Kutka 01:56:00, Bartłomiej Maciejewski 01:56:00, Julia Nowak 01:56:44, Waldemar Wasila 01:57:46, Marek Maciaszczyk 01:57:50, Henryk Malinowski 01:58:07, Ilona Kaźmierczak 01:58:28, Andrzej Nowak 02:00:26, Anna Niespodziana 02:02:08, Waldemar Grabiński 02:02:10, Joanna Witkowska 02:14:25, Anna Ziętek 02:15:07, Karolina Jezierska 02:19:13, Franciszek Kępka 02:43:21, Hanna Grabińska 02:43:25

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj