Maraton Puszczy Noteckiej

23 września Ania wybrała się do Sierakowa na Maraton Puszczy Noteckiej. Biuro zawodów znajdowało się w XIV wiecznym zamku, gdzie aktualnie znajduje się muzeum. Start i meta znajdowały się na Przystani nad rzeką Wartą. Trasa biegu, to w zależności od dystansu, jedna lub dwie pętle. Przebiegała ona po terenie Puszczy Noteckiej. Na trasie można było podziwiać stawy hodowlane oraz malownicze śródleśne jeziorka. Trasa biegu w większości przebiegała ścieżkami i duktami leśnymi na których znajdował się piasek i liczne korzenie. Trasa biegu była bardzo wymagająca i limit czasu dla maratonu to 7 a dla półmaratonu 3,5 godziny. W okolicy 10 km, na tzw. Francuskich Górach przy wieży przeciwpożarowej,  znajdowała się premia górska. Był to odcinek ok 1 km, na którym osobno mierzony był czas przebiegnięcia tego odcinka przez każdego z zawodników. Na trasie znajdowały się punkty odżywiania zlokalizowane co ok. 5-6 km. Na nich znajdowała się woda, napoje izotoniczne, banany oraz czekolada. Po przybiegnięciu na metę Organizator, który wręczał medale, pytał o wrażenia z trasy. Trasa, pomimo zimna, które pojawiło się tego dnia, była fantastyczna: liczne podbiegi i zbiegi oraz piękne widoki na Puszczę. Na mecie każdy z zawodników otrzymał herbatę, kawę, ciasto, ciepły makaron, piwo oraz wodę. Strefa dla zawodników bardzo fajnie przygotowana. Leżaki, krzesełka, ławy i stoliki, gdzie komu wygodnie. Można było również skorzystać z masażu. Po biegu  odbyła się również dekoracja zwycięzców. Bieg warty polecenia dla osób, które chcą biegać nie tylko po asfalcie.

wyniki:
Anna Niespodziana 02:16:53

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Wesołego Alleluja !!!

Z okazji Świąt Wielkanocnych  życzymy wszystkim aby spędzili je w gronie rodzinnym, pełni zdrowia, optymizmu i uśmiechu, ze wspaniałą pogoda, która umożliwi korzystanie ze świeżego, wiosennego powietrza a przez to zażywanie ruchu oraz, być może, dla niektórych, rozpoczęcie treningów przed nowym sezonem biegowym ;-)

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Wesołego Alleluja !!! została wyłączona

III Zakopiański Bieg Noworoczny

1 stycznia 2018 roku i pierwszy bieg cyklu IV Zakopiańskiej Ligi Biegowej. W biegu tym wystartowali Waldek i Ania. Biuro, depozyt, trasa i wszystko inne, poza późniejszą godziną startu i mniejsza ilością zawodników, tak jak dzień wcześniej. Do numeru startowego zawodnicy otrzymali kalendarze na 2018 rok. Na trasie trochę inne warunki. W nocy troszeczkę przymroziło i do śniegu, błota i wody dołączył lód. Z tego powodu niektórzy biegacze biegli w kolcach. Ania uzyskała lepszy czas od wczorajszego a Waldek ustanowił swój rekord na tej trasie, którą oboje biegli już czwarty raz. Na mecie medal, ciepła kawa, herbata, placek i kiełbasa z grilla. Na zakończenie, tak jak dzień wcześniej, dekoracja zwycięzców i losowania naród – pasy i plecak biegowy. I tym razem również, aby otrzymać nagrodę, należało odpowiedzieć na pytanie. Pytania różne: od wzoru na alkohol, poprzez pytania dotyczące Zakopiańskiej Ligi Biegowej, do pytań o skoki narciarskie. Wszyscy bardzo miło spędzili czas i fajnie się bawili.

wyniki:
Waldemar Grabiński 00:29:45
Anna Niespodziana 00:32:23

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

III Zakopiański Bieg Sylwestrowy

Ostatni bieg w 2017 roku, tak jak rok wcześniej,  Ania i Waldek postanowili pobiec w Zakopanem. Był to ostatni bieg cyklu III Zakopiańskiej Ligi Biegowej. Biuro zawodów oraz depozyt mieściło się w Willi „Swoboda”. Start ok 100 metrów dalej. Trasa dobrze już znana z roku poprzedniego. Więc Waldek z Anią wiedzieli czego się spodziewać … najpierw podbieg ok. 500 metrów, później 2 kilometry w dół, gdzie następowała nawrotka i z powrotem. Wszystko fajnie i pięknie … tylko, że temperatura była plusowa i śnieg, który napadał dwa dni wcześniej, zaczął topnieć. Na trasie więc, poza śniegiem, pojawiła się woda, lód i błoto. Było miękko, ślisko i mokro. Ani i Waldkowi udało się przebiec bez żadnej wywrotki. Na mecie medal, kawa, herbata, placek oraz kiełbasa z grilla. Na zakończenie dekoracja zwycięzców i losowanie nagród. Każdy kto wylosował nagrodę, aby ją dostać, musiał odpowiedzieć na pytanie. Pytania były różne: od przebiegniętego dystansu, poprzez gwiazdy mające wystąpić na Sylwestrze w Zakopanem, po wulkany na Islandii ;-). Atmosfera podczas całej imprezy bardzo rodzinna. Zapraszamy wszystkich chętnych za rok.

wyniki:
Waldemar Grabiński 00:31:09
Anna Niespodziana 00:33:33

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Wesołych Świąt

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzymy wszystkim aby nadchodzące święta były dla Was niezapomnianym czasem spędzonym bez pośpiechu, trosk i zmartwień, aby upłynęły w spokoju i radości wśród rodziny, przyjaciół oraz bliskich Wam osób. Wraz z nadchodzącym Nowym – 2018 Rokiem życzymy dużo zdrowia, szczęścia, niech nie opuszcza Was pomyślność i spełnią się najskrytsze marzenia. Wesołych Świąt życzy Rogoziński Klub Biegacza

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Wesołych Świąt została wyłączona

Winter Ultra Trail Małopolska

WUTM, Regetta Winter Ultra Trail Małopolska 46km. Ostatni z ultra biegów w tym roku. Bieg wyceniany na 3pkt ITRA z 6pkt Montain. Biuro zawodów znajdowało się w bazie wypoczynkowo-szkoleniowej „Lubogoszcz”, do którego najpierw z parkingu podwoziły biegaczy busy a później trzeba było jeszcze dojść jakieś 1,5 km pieszo. I jak zazwyczaj na biegach ultra po starcie od razu pod górę ;-). Trasa w Beskidzie wyspowym, nie taka trudna ale dała nieźle w kość. Przebiegnięty na zupełnym luzie. Przebiegaliśmy szczyty: Lubogoszcz Zachodni, Lubogoszcz,  Lubomir a wisienką był ostatni szczyt Szczebel. Podejście na niego było bardzo trudne jednak zbieg okazał się trudniejszy od podejścia. Spowodowane to było nie tylko kątem nachylenia i podłożem (krzaki, ziemia, zarośla) ale również poprzewracanymi przez wiatr drzewami prze które trudno było przechodzić czy przeskakiwać. Na szczęście ten odcinek przebiegliśmy jeszcze „za jasnego”. Na metę za to wbiegaliśmy „po ciemku”, gdzie paliły się pochodnie, które dodawały uroku oprawie. Po biegu spotkaliśmy „sąsiada” z Obornik, który również brał udział w biegu.

wyniki:
Waldemar Grabiński 08:32:24
Anna Niespodziana 08:32:23

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

WARTA CHALLENGE Marathon&Half 2z5 2017

9 grudnia Ania z Waldkiem ponownie pobiegli w Biedrusku. Był to 2 bieg z cyklu Warta Challenge. Można powiedzieć, że tradycyjnie już, z dwóch dystansów wybrali półmaraton. Obsługa w biurze zawodów, które znajdowało się w Pałacu, błyskawiczna. Przed biegiem można było wypić kawę i herbatę. O godz. 9:55 start honorowy, który po przebiegnięciu ok. 300 metrów zamieniał się w start „ostry”. Na trasie mnóstwo znajomych – a to oznacza tylko jedno- pogaduchy ;-). Pogoda dopisała: trochę mroźno ale przyjemnie. Trasa prowadziła duktami i ścieżkami leśnymi, na krótkim odcinku tylko drogą asfaltową. Jest to w większości niebieski szlak rowerowy prowadzący z Biedruska do Poznania. Na trasie półmaratonu ( jedna pętla) jeden punkt odżywczy, a na nim: daktyle, cukier, banany, orzeszki, cola, woda, izotonic, ciastka itp. Na trasie można było również zobaczyć znajomych fotografów Tomka i Kasie, którzy wszystkim biegaczom pstrykali świetne fotki. Ania pobiegła treningowo i przed 2 godzinami ukończyła bieg. Waldek, który wybrał tym razem wersję „koneserzy”, pobiegł z grupką znajomych i motywował ich na wszystkich podbiegach ;-). Po przybiegnięciu na metę medal z kryształkiem Swarovskiego, herbata, kawa i ciepły posiłek. Później dekoracja oraz krótkie losowanie.  Zapraszamy na kolejny bieg z cyklu – Warto Podjąć Wyzwanie!

wyniki:
Anna Niespodziana 01:59:56
Waldemar Grabiński 02:16:38

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Maraton Górski Leśnik Zima 2017

Maraton górski Leśnik Zima 2017. Zimowy bieg w Beskidzie Żywieckim na 3 dystansach: NadLeśnik ok. 68km (+4744/-4745), Leśnik ok. 41km (+3108-3109) i Półleśnik ok. 27km (+2247/-2247). Leśnik to tak naprawdę cykl biegów. Ma swoją edycję wiosenną, letnią, jesienną i oczywiście zimową. Każda z edycji startuje w innej miejscowości i na różnych, chociaż zbliżonych dystansach. W edycji zimowej na dystansie maratonu wystartowali Ania i Waldek. Już po przewyższeniach wiedzieli, że bieg będzie bardzo wymagający i takim się okazał. Zaraz po przyjeździe zderzyli się z innym klimatem. Rano w Szczyrku było -10 stopni, sporo śniegu i … porządna zima. O 6 rano zapisaliśmy się na bieg po promocyjnej cenie. Na miejscu ciepła herbata i przepyszny chleb z tradycyjnym smalcem. W biurze dowiedzieliśmy się, że z trasy nadleśnika który wystartował o 4 rano zrezygnował już pierwszy zawodnik z Czech. Było trochę śmiechu bo powodem rezygnacji była niska temperatura (to naprawdę dziwne na biegu zimowym). Wróciliśmy do auta się przebrać, jeden, drugi … trzeci termik ;-) kurtka wiatrochronna z kapturem, buff na głowę, drugi na szyje, rękawiczki, brrrr dalej zimno. Idziemy na odprawę … tam dowiedzieliśmy się, że trasa, ze względu na warunki śniegowe, została zmodyfikowana – podczas znakowania trasy była ona nie do przejścia. Dystans pozostał. Organizatorzy uświadomili też debiutantów na biegach górskich i zimowych, że czasy z tras płaskich są nierealne. Jako że dystans półmaratonu i maratony startował razem oznajmili, że pół można pokonać w min 4 godziny a cały w min 6 godz., z zaznaczeniem, że są to czasy podane dla osób, które zamierzają się ścigać … optymistycznie :-) Jeszcze chwila rozmów ze znajomymi i … start, godzina 8.00. Chwila drogą, przez mostek i od razu w górę, gdzie zrobił się pierwszy zator, mocne i długie podejście … dalej już było luźniej. Trasa szybko zweryfikowała doświadczenia. Bieganie w śniegu jest znacznie trudniejsze i można było już wyprzedzać. Po pierwszych zbiegach już na trasie było luźniej. Góra, dół, góra … w dół, taki, że biegacze nie za bardzo wiedzieli jak zbiec. Takie nachylenie, że zbiegaliśmy stylem od drzewa do drzewa ;-) W takich miejscach mogliśmy najwięcej nadrobić, dla nas to nie nowość. Przed nami pierwszy atak na Skrzyczne (1257m n.p.m.) , długie podejście, w tym czasie wyszło słońce i zrobiło się przyjemniej chociaż pod szczytem zrobiło się zimno i wietrznie, a okoliczne armatki naśnieżające tylko to kumulowały. Dalej wręcz bajkowo, niesamowite widoki. Biegliśmy nad chmurami. trochę granią i znów zbieg, i znów taki, że trudno było trzymać się w pionie a wielu biegaczy skorzystało z tyłka ;-) dłuuuugi zbieg a na dole tj ok. 18 km trasy pierwszy punkt żywieniowy. Na tym punkcie można było zmienić dystans na krótszy z czego wielu biegaczy skorzystało nie widząc swoich szans na ukończenie dystansu maratonu. Tak, na 18km byliśmy po 4 godzinach (zgroza) limit maratonu to 10godz. Na punkcie, herbata, cola, ciastka, kromka chleba, orzeszki i w drogę. Znów w górę na Małe Skrzyczne, gdzie rozdzielały się trasy pół i maratonu. My w prawo ;-) jeszcze chwila w górę i zmienioną trasą, granią na Malinowska Skała (1152m n.p.m.). Na tej części pogoda znacznie się pogorszyła, zimno, zamglenie i dokuczliwy wiatr. Na trasie słyszeliśmy tylko grupkę biegaczy za sobą, przed nami zupełnie pusto. Dalej długi ponad 5km zbieg na drugi punk kontrolno-żywieniowy 28km trasy. Na nim dowiedzieliśmy się, że z 45 startujących na dystansie Nadleśnika zostało już tylko 16stu biegaczy! (inni przepisali się na krótszy dystans i biegli maraton) A ich dystans został skrócony do ok 51km. Ruszamy, limit nas goni. Teraz drugi atak na Skrzyczne, inną drogą 5 kilometrów żmudnego podejścia. Po drodze dogania nas znajomy Janek i dalej już do samej mety walczymy razem. Za Skrzycznem zakładamy czołówki, robi się szaro i ku naszemu zdziwieniu trasa w dół biegnie skokiem narciarskim FIS! Taktycznie ciężki zbieg, lecimy! Już ciemno, dobiegamy do Szczyrku. Tu już znacznie łatwiej chociaż zostało nam niewiele sił. 3km i wbiegamy na metę. Czas … godzina przed limitem. Ukończony! Na mecie pyszne jedzenie: makaron, rosół, herbata, kawa … niczego nie brakowało. Organizacja na najwyższym poziomie. Klimat fantastyczny. Sam bieg? Zwycięzca maratonu: 05:32:16, półmaratonu: 03:49:46. To górska masakra, polecamy ale wyłącznie doświadczonym biegaczom ;-) Zimowa sceneria wręcz bajkowa. Warto! A tak zachęca do biegu sam Organizator : ” u nas nie zobaczysz tłumów, nie będziemy Cię głaskać i pytać czy boli i raczej nie wzruszy nas Twoja opowieść o tym jak było trudno, jak zmokłeś, zmarzłeś i jak to się pogubiłeś. Ale zrozumiemy czemu klniesz jak szewc na trasie a uśmiechasz się na mecie, damy Ci piwko i razem ponarzekamy na tego co wymyślał trasę. A potem rozjedziemy się do domu i…. zobaczymy znowu. Bo góry czekają i my czekamy :) Jeśli nie boisz się wyzwań – Zapraszamy! „

wyniki
Waldemar Grabiński 09:06:04
Anna Niespodziana 09:06:06

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

2 Żorski Półmaraton Leśny

26 listopada Ania, Wojtek i Waldek udali się do Żor na 2 Żorski Półmaraton Leśny. Biuro zawodów oraz cała strefa biegowa, tak jak rok wcześniej, znajdowały się w Miasteczku Westernowym Twinpigs. Pakiety do odbioru były w Szkółce Niedzielnej a w nich m. in. darmowa wejściówka do Miasteczka na 2018 r. W ramach półmaratonu organizowany był również bieg na ok.11 km. Jeden i drugi bieg startowały w samo południe o godz. 12.00. Limit czasu na pokonanie każdego z dystansów to 3 godziny. Trasa biegu to jedna (11 km) albo dwie pętle (półmaraton) po pobliskim lesie. Więc buty trailowe, leśne ścieżki i większe lub mniejsze podbiegi. Trasa biegu urokliwa … jeszcze bez śniegu. Na trasie punkt odżywczy a tam banany, woda i izotonic. Podczas biegu było zimno i dosyć wietrznie – na szczęście w lesie wiatr był mniej odczuwalny. Wojtek pobiegł bardzo dobrze i zajął 8 miejsce. Ania z Waldkiem mijali się na trasie – na początku Ania była przed Waldkiem, później odwrotnie Waldek był przed Anią… i tak już pozostało do końca. Na mecie obowiązkowo wspólna fotka oraz inne foty m.in. z Organizatorem Marcinem oraz Gościem Specjalnym biegu Marcinem Świercem. Po biegu pyszny posiłek zupa oraz kawa i herbata w Restauracji Mexicana oraz spotkanie z Marcinem Świercem. Na koniec dekoracja oraz losowanie nagród. Atmosfera przed biegiem , podczas biegu i po biegu fantastyczna. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy przy okazji biegania lubią się dobrze bawić na kolejny 3 Półmaraton Żorski za rok.

Wyniki:
Wojciech Grabiński 01:26:10
Waldemar Grabiński 01:55:26
Anna Niespodziana 01:55:28

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

V Olszak Półmaraton

Mówią, że Wielkopolska i Poznań są „płaskie” … ale to nieprawda ;-). Jeśli chcecie się sami o tym przekonać zapraszamy za rok do Poznania na Olszak Półmaraton. W tym roku, z naszego klubu, wybrali się tam Asia, Ania, Wojtek i Waldek. Biuro zawodów znajdowało się w Restauracji Zielony Zakątek, a cały bieg miał miejsce w lesie „Olszak” w Poznaniu. Biuro zawodów działało bardzo sprawnie i Ania, Wojtek i Waldek nie mięli problemu z zapisem na bieg. Do wyboru były trzy dystanse:  bieg główny – półmaraton, dystans towarzyszący – 14 km oraz dystans dla uczestników Nordic Walking – 7 km. Wszyscy klubowicz wybrali najdłuższy dystans tj. ok. 21,1 km. Trasa biegu to, w zależności od dystansu, od jednej do trzech pętli. Każda pętla miała długość 7 km, i przebiegała po nawierzchni mieszanej tj. asfalcie oraz leśnych ścieżkach. W Restauracji, na start, czekała duża część zawodników. Część z nich to znajomi z innych biegów, część z nich (można było to zauważyć po „kominach”) brała udział w 3. Rogozińskim Półmaratonie Przemysła II ;-). Z uwagi na kameralność imprezy nasi klubowicze nie mięli problemu, żeby wykonać wspólne foto. O godz. 11 nastąpił wspólny start. Wojtkowi niestraszna była trasa z licznymi podbiegami i zbiegami i pobiegł spokojnie „na pudło” zajmując II miejsce w kategorii OPEN. Ania i Waldek, którzy dzień wcześniej biegli półmaraton w pobliskim Biedrusku, biegli rekreacyjnie. Ania pierwsze kółko zrobiła najszybciej, kolejne wolniej i ostatnie najwolniej … tak dla treningu. Waldek, który miał lekkie problemy zdrowotne, pobiegł podobnie z tym, że po 2 pętli dogonił Anię i w jednakowym czasie ukończyli bieg. Asia, dla której był to pierwszy półmaraton na trasie przełajowej i „po górkach”, przebiegła w dobrym czasie. Na koniec jednak stwierdziła, że to nie dla niej. Jedak jak wiemy jest już zapisana na półmaraton w Biedrusku – a tam też jest ciekawie ;-). Pogoda na biegu dobra … zaczęło padać jak już wszyscy ukończyli bieg. Na trasie punkty odżywcze co 7 km a na nich woda, banany oraz cukier. Po biegu każdy otrzymał pamiątkowy medal, ciepłą kiełbasę oraz pyszną herbatę. Odbyła się również dekoracja na której, z uwagi na zajęte przez Wojtka miejsce, obowiązkowo zostaliśmy. Atmosfera na biegu bardzo rodzinna. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą doświadczyć jak się biega po Poznaniu za rok.

wyniki:
Wojciech Grabiński 01:30:02 II msc. kat. OPEN
Waldemar Grabiński 02:18:49
Anna Niespodziana 02:18:49
Joanna Witkowska 02:39:26

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj