Biegi w Szczawnicy – Wielka Prehyba

Wielka Prehyba to jedne z 4 biegów odbywających się tego dnia w Szczawnicy. Na ten bieg zdecydowali się Anka i Waldek. Biegi w Szczawnicy to cykl biegów górskich: Niepokorny Mnich 96km, Wielka Prehyba 43km, Chyża Durbaszka 20km i Hardy Rolling 5,7km. Na trasie Niepokornego Mnicha odbywają się Mistrzostwa Polski w Ultradystansowym Biegu Górskim. W tym roku, ta najdłuższa trasa, została skrócona ze względów pogodowych do 64km. Dokładnie dwie doby przed biegiem, w góry, wróciła zima i jak to napisał organizator „tym razem przesadziła”. W komunikacie mailowym przed startem zostaliśmy poinformowani: „Przez ostatnie dwie doby spadło w niektórych miejscach gór nawet do pół metra śniegu. W miejscach, gdzie dodatkowo na otwartej przestrzeni śnieg jest nawiany, jest go jeszcze więcej. Takiego jednorazowe opadu śniegu nie było tutaj od kilku lat, nawet w trakcie regularnej zimy.”. Tym samym bieg w Karkonoszach nie był naszym ostatnim zimowym biegiem w górach ;-). Trasa Wielkiej Prehyby wiedzie przez Beskid Sądecki i Małe Pieniny (Małe a w rzeczywistości wyższe od właściwych). Mieliśmy do pokonania 43,3km z przewyższeniami + 1925 m/– 1925 m. Ze Szczawnicy biegliśmy w stronę Dzwonkówki, dalej czerwonym szlakiem przez Wielka Prehybe, Radziejową, obok Wielkiego Rogacza na Przełęcz Gromadzką, dalej w stronę Małych Pieniny cały czas niebieskim szlakiem obok Wysokiej (najwyższy szczyt Pienin) przez Durbaszkę, Szafranówkę z której zbiegaliśmy wąwozem do Szczawnicy na metę. Z Szafranówki organizator zmuszony był zawiesić 2 liny, błoto uniemożliwiało niestety samodzielny zbieg. Na trasie były zlokalizowane 3 punkty żywieniowe: Hala Przechyba, ok. 13,5 km, Bacówka na Obidzy, ok. 23,5 km, Schronisko Durbaszka, ok. 33,5 km. Nie mieliśmy żadnych pośrednich punktów czasowych a limit biegu ze względu na warunki zastał wydłużony do 11 godzin.
Biuro zawodów, znajdujące się w Dworku Gościnnym, jak i inne ważne dla biegaczy informacje tj. start, meta, parking itp. zostały oznaczone, jak to w górach, tabliczkami z podanymi czasami przejść. Nie było więc problemu z trafieniem w odpowiednie miejsce. Już na starcie spotkaliśmy znajomych biegaczy z naszych okolic i nie tylko. Trasy biegów pokrywały się w większym lub mniejszym stopniu. Różna była godzina startów biegów na poszczególnych dystansach. Nasz dystans wystartował o 9.00, chwile deptakiem i w góry a tam – Wiosna! ;-) Wieje wiatr, leje deszcz, sypie śnieg , zimno, ciepło, słońce, chmury. Bieg u góry po śniegu, niżej w błocie. O błocie można napisać wiele – jeszcze na żadnym z biegów tyle nie było i to we wszystkich postaciach. 30% trasy śnieg, 70% błoto ;-) Błoto ze śniegiem, błoto po kostki, błoto z gliną, błoto i błotko. Cieszy fakt, że buty nie utknęły nam w błocie, a prawdę powiedziawszy dużo nie brakowało, i nie trzeba było biec w skarpetkach ;-). Nikt z biegaczy nie dotarł na metę czysty ;-) za to każdy zadowolony i uśmiechnięty. Ania i Waldek postanowili powalczyć o „swoje” i pobiegli osobno. Trasa okazała się bardzo wymagająca, przez błoto i zmrożony śnieg biegło się bardzo ciężko i trudno było utrzymać równowagę ;-) Niestety, przez to, nie wszystkim udało się ukończyć bieg. Na trasie spotkaliśmy znajomych, z bardziej odległych stron, którzy biegli Niepokornego Mnicha. Pogadaliśmy, porobiliśmy foty i biegliśmy dalej. Na punktach odżywczych, przy których znajdowały się również maty z pomiarem czasu, można było uzupełnić zapasy energii (daktyle, banany, drożdżówki itp.), cukru ;-) (cukier, czekolada) oraz płynów (cola, herbata, izotonik). Bieg poszedł nam przyzwoicie. Przed metą można było liczyć na doping kibiców oraz biegaczy, którzy ukończyli już biegi na innych dystansach.  Na mecie wszystkiego pod dostatkiem: piwo ;-) woda, izotonik, herbatka, makaron, słodkie. Bieg okazał się bardzo ciekawym doświadczeniem, podczas którego można było odczuć „troskę” jednych biegaczy o drugich. W sytuacjach poślizgu lub upadku zawsze znalazł się ktoś, kto zapytał czy wszystko ok i czy kolega/koleżanka da radę biec dalej. Za bieg zbieramy: 2 punkty UTMB, Mountain level: 6, Finisher level: 300. Polecamy bieg w przyszłym roku. Może pogoda znów dopisze ??? ;-D

Wyniki:
Waldemar Grabiński 06:24:56
Anna Niespodziana 07:04:09

.warunki na trasie, foto: IN ART Radosław Denisiuk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz