Czwartkowy trening – był w środę

Jeszcze w pamięci pozostają koszule i krawaty z sobotniego spotkania, a już kolejny wybieg za nami (żeby nie było – w asicsach, legginasach, z odblaskami).
Tym razem trening inny, wyjątkowy. Wyjątkowy, bo ostatni przed Bożym Narodzeniem (każdy jeszcze taki LEKKI). Inny, bo nie (zgodnie z tradycją) w czwartek, a w środę.
Reszta bez zmian – Orlik, godzina 18:00, biegacze w pozytywnych nastrojach. I pogoda jak na koniec grudnia przystało typowo wiosenna – co zresztą doskonale widać po ubiorach Ani i Waldka. Niby jak zwykle nasza miejska trasa, ale znowu inaczej, bo ulice Rogoźna prawie jak Times Square w New York City – biją po oczach swoim blaskiem. Aż chciałoby się zrobić dwie pętle dookoła miasta… Zrobiliśmy jedną, jedni większą – 10 km, drudzy mniejszą – 5 km. Każdy w swoim tempie, na luzie i bez spiny.
WITAMY Dominika, który biegł dzisiaj z nami pierwszy raz.
KIBICUJEMY Waldkowi – cel nabiegania 2000 km w 2015 roku jest już bardzo blisko. Trzymamy kciuki!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz