Garmin Ultra Race

16 września Ania z Waldkiem planowali biec maraton po Helu albo, „osiołkowi w żłobie dano …”.  W ostatniej chwili podjęli decyzję … i pojechali w przeciwnym kierunku w Góry Stołowe, do Radkowa, na Garmin Ultra Race. 42 kilometry zamienili na 53. To rzadkie ale bliżej były góry niż morze. Wyjechaliśmy po pracy, biuro zawodów czynne do 21szej, byliśmy pewni, że zdążymy. Byliśmy … już w Obornikach straciliśmy w korkach ponad 40min, za Poznaniem kolejne 20min, krajowa 5tke tego dnia była również zakorkowana. Nie zdążyliśmy. Całe szczęście odbiór pakietów możliwy był przed biegiem … więc trzeba było wcześnie wstać i po ciemku, co było utrudnieniem, szukać biura zawodów, które w dzień okazało się imponującym miasteczkiem biegowym. Start zaplanowany był na godz. 7. Rano było dosyć zimno, ok. 8 stopni. Na godz. 11 zapowiadano opady deszczu. Pomimo tego dosyć duża liczba biegaczy biegła ubrana na krótko. Start i meta znajdowały się na polanie przy zalewie Radkowskim. I jak to bywa na biegach górskich start i od razu pod górkę. Trasa dystansu 53 km prowadziła przez Wodospad Pośny (tam trasa była miejscami tak wąska, że tworzyły się zatory na trasie), Skalne Grzyby, Batorów, Duszniki-Zdrój, podnóże gór Krucza, Grodczyn, miejscowość  Jerzykowice Wielkie, Kudowa-Zdrój, podnóże Lelkowej Góry, okolice Błędnych Skał, podnóże Ostrej Góry, okolice schroniska Pasterka przez Czechy aż do Radkowa. Na trasie pięć punktów odżywczych a na nich banany, paluszki, woda, cola, batony energetyczne, żele oraz izotonik. Trasa na tym dystansie miała przewyższenie +/- 1840 m. Trasa prowadziła po szlakach turystycznych więc można było spotkać tam wielu kibiców, którzy zagrzewali do walki wśród nich sam Marcin Świerc ;-). Oprócz nich licznie występowały grzyby m. in. sowy i borowiki – brakowało tylko koszyków ;-). Ania biegła od ok. 12 kilometra prawie do samej mety z koleżanką Magdą poznaną na trasie. Na trasie poznała jeszcze kilku biegaczy, z których chyba większość to byli debiutanci na takim dystansie. Wszyscy z nich ukończyli bieg. Waldek pobiegł do przodu i przez znaczną część trasy biegł z poznaną (inną) Magdą, która świetnie sobie radziła z trasą i biegła „na pudło”. Dobiegła na 2 miejscu K18 a Waldek znalazł się w pierwszej setce zawodników. A na trasie różne „atrakcje” ;-) błoto, strumyk i kałuża pod mostem, której nie sposób było przejść suchą nogą, czyli standard na biegach górskich. Po dotarciu na metę kończący bieg otrzymywali medal, koszulkę, herbatę, colę, arbuzy, izotonic oraz ciepły makaron. Po limicie czasu biegu ( 10 godz.) odbyła się dekoracja zwycięzców. Taki był plan na sobotę. W niedzielę odbyły się biegi na dystansach 24 km, 9 km oraz Ultra Kids na dystansach od 200 m do 1 km. Trasy biegów na 24 i 9 km częściowo pokrywały się z trasą z dnia poprzedniego tj. 52 km. Ania z Waldkiem, tym razem,  nie pokusili się, aby wystartować na którymś z tych dystansów.  Warto wspomnieć, że w biegu na rożnych dystansach brali udział najlepsi polscy biegacze górscy i ultra: Anna Kącka, Ewa Majer, Bartosz Gorczyca, Piotr Hercog a na strefie można było spotkać Martynę Kantor, Edytę Lewandowską, Łukasza  Sagana oraz wspomnianego Marcina Świerca. Ci zawodnicy świadczą o randze imprezy. Trasa biegu w Radkowie ma profil dosyć szybkiej trasy i można wybiegać sobie tu życiówkę na dystansie 53 km do czego serdecznie zachęcamy ;-).

wyniki:
Waldemar Grabiński 06:36:58
Anna Niespodziana 07:25:52

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz