Grodzisk Półmaraton

Jeden z najbardziej znanych w Polsce półmaraton „Słowaka” w Grodzisku Wlkp. przeszedł już do historii. W ego tegorocznej historii zapisało się aż trzech reprezentantów Rogoźna. Grodzisk Wlkp co roku odznacza się perfekcyjną organizacją ale też afrykańskimi tropikami. W tym roku jednak po sobotnich upałach na wieczór przyszły solidne upały i od rana w niedziele można było odnieść wrażenie że… jest zimno. Słońce jednak wyszło w samą godzinę startu, a chwilę po 9 temperatura podskoczyła do wysokich wartości. Jednak w tym roku było chłodniej niż w poprzednich latach. Momentami słońce nawet zachodziło, wtedy zrywał się wiatr który mimo że przynosił ochłodę to jednak przeszkadzał w kręceniu dobrych wyników. Choć z naszej trójki tylko Rajmund miał chęć na życiówkę. Marlena złapała przeziębienie które skutecznie wyłączyło ją i  treningów jak i przeszkadzało biec w Grodzisku. Wojtek bał się trochę atakować życiówkę nauczony już zeszłorocznymi biegami w Grodzisku. Na bieg stawiliśmy się osobno, i choć Rajmund nie zdążył na zdjęcie to zdążyliśmy się jeszcze zobaczyć przed startem. Trasa w Grodzisku prowadzi po mieście, następnie wychodzi na obwodnice Grodziska. Obwodnicą biegnie się około 2km i jest to zawsze najtrudniejszy odcinek do pokonania. Jest to jedyny odcinek gdzie nie widać zbyt dużo kibiców, nie ma też drzew które mogłyby chronić przed słońcem. Ale cały 2 kilometrowy odcinek jest delikatnie z górki, więc przy innej pogodzie naprawdę można śmigać po życiówki. Dalej wracamy z powrotem do miasta gdzie są już kibice i wracamy na rynek z którego startowaliśmy. Trasa jest dwupętlowa. Ale warto się namęczyć bo strefa mety w Grodzisku to chyba jedna z najlepiej zorganizowanych stref mety w Polsce. Dostatek jedzenia (kiełbasa, placek, chleb ze smalcem i ogórek) którego nikt tutaj nie żałuje, mnóstwo picia (woda, herbata) i… piwo. W tym roku organizatorzy postawili na świeżo reaktywowane piwo Grodziskie. Warto spróbować ;-) Jeśli chodzi o samą wodę na trasie to też można sporo nauczyć się od organizatorów… i od kibiców. Naprawdę widać że miasto żyje tym biegiem. Oprócz 4 nastrysków organizatora (na 10,5km pętli) mogliśmy liczyć na strażaków z wężami i na zwykłych nie biegających ludzi którzy wychodzili ze swoich posesji  i nie szczędzili nam wody z węży. Były też dzieci które próbowały nam pomóc małymi spryskiwaczami. A samo kibicowanie też na najwyższym poziomie. Oprócz obwodnicy kibice byli dosłownie wszędzie robiąc niesamowity hałas tak bardzo potrzebny niektórym biegaczom. Co osiągnęliśmy w Grodzisku? Marlena dobiegła z czasem 2:11:37 co w tych warunkach i z przeziębieniem uznaliśmy się bardzo dobry wynik. Rajmund z kolei złamał 100 minut. Jego nowa życiówka teraz to: 1:39:53. Nie ma co mówić, z Grodziska życiówki wywożą tylko osoby które biegają głową. Na koniec Wojtek który w swojej kategorii wiekowej zajął… 4 miejsce. A że z jego kategorii nikt zajął miejsca w pierwszej szóstce OPEN, to Wojtek musiał obejść się smakiem ;-) Czas jaki wybiegał to 1:25:57. Ale nie czasy się liczyły tylko dobra zabawa. A kto jeszcze nie był w Grodzisku temu serdecznie polecamy. Naprawdę warto !

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz