I Lubaski Cross Szlakiem Bursztynowym

14339465_1135427573160027_730932197_oDzięki znajomym z Lubasza wpadł mi gdzieś link do pierwszych zawodów organizowanych w ich mieście. Dystans nie standardowy bo do wyboru 5.3km albo 10.6km. Ale nogi po maratonie ciężkie – dzień wcześniej Rożnowice czyli idealna okazja by robiąc dyszkowy weekend podreperować sobie szybkość. ZAPISANY :) Na miejscu meldujemy się z Anią i Hanią chwilę przed 10, czyli przed biegiem na 5.3km. Wojtek jest zapisany na 10.6km, które startuje o 12 ale na krótszym dystansie startowało kilku znajomych więc być trzeba. Podziwiamy jezioro w Lubaszu – olaboga jakie czyste a chwilę przed 12 melduję się kolega z Poznania – Zbyszek, którego znamy z treningu w Rogoźnie :) Zbyszku, pamiętaj, że obiecałeś nam kolejny ! :) Dyszka z kropką startuje o godzinie 12. Startujemy i od razu lecimy do lasu. Jest ładnie, jest chłodno. Mimo, że słońce świeci cały dzień, jesień zaczyna dawać o sobie znać. W okolicach drugiego kilometra wyłania się pierwszy podbieg. Nie jest ciężki ale jest długi. Dalej biegniemy przez pola by następnie wrócić do lasu i obiec dookoła urokliwy pałacyk. To już czwarty kilometr. Piąty kilometr to rozpoczęcie drugiego podbiegu. Krótki, ale Ci którzy biegali w Wałbrzychu mogą sobie wyobrazić że był stromy niczym ten Wałbrzyski. Podbieg kończył się koło Sanktuarium Królowej Rodzin. I tak kończąc tę pętle trzeba było rozpocząć kolejną, tą samą. Znów dwa podbiegi ( na tym drugim robionym po raz drugi pod koniec użyłem niecenzuralnego słowa ;)). Pochwalić organizatorów trzeba za aż dwa punkty z wodą. Co w konsekwencji dało cztery możliwości napicia się wody. Poprawiając wczorajszy wynik zająłem miejsce piąte (czas 39:43)  a dzięki moim znajomym czułem się jak w domu. Kończąc osobiście chce podziękować: Ani i Hani za transport, Darii i Monice za gościnę (z gratulacjami dla Darii!!) no i Zbyszkowi ;-) A do Lubasza zapraszam. Siła biegowa na 150%! :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz