II Maraton Podhalański

II Maraton Podhalański, nie mogło mnie tam brakować, to prawdziwie specyficzny maraton, przewyższenia +980/-720 a jednak górki ale … po asfalcie ;-) połączenie dość oryginalne i chyba jedyne na tym dystansie. Dzień wcześniej od rana do samego wieczora podało i to dość mocno, na „dole” deszcz, w górach śnieg, co wiązało się ze sporym spadkiem temperatury. Już miałem obawy jaki będzie bieg w takich warunkach, ale to góry! W niedziele rano wyszło nawet słoneczko, szkoda że na chwilę ;-) temperatura jednak nie przekraczała 5st i wiało. Oj jak ciężko było wysiąść przebranym z autobusu … oczywiści wyjeżdżając z „gorącego” Rogoźna zapomniałem że w górach jest kapryśniej i zabrałem tylko krótkie spodenki, później okazało się że fajnie się biegło. Start z Rynku w Nowym Targu a trasa? Pewnie pisałem w zeszłym roku ale warto jeszcze raz: Nowy Targ – Trute – Ludźmierz – Maruszyna Górna – Maruszyna Dolna – Szaflary – Bańska Niżna – Bańska Wyżna – Sierockie – Bustryk – Ząb – Nowe Bystre – Kościelisko – Zakopane, W tej edycji maratonu metę zlokalizowano na Pl. Niepodległości do którego dobiegaliśmy przez sławne Krupówki. Było to nie lada wyzwaniem, bo kto tam był ten wie, że zawsze są tam tłumy ludzi, i przebiegać bez wygrodzonej trasy to bardzo ciekawy akcent, radośnie slalomem patrząc na zdziwionych ludzi wbiegliśmy w uliczkę prowadzącą do placu na którym była meta. Wracając do trasy, podbiegi z bańskiej Niżnej do Bańskiej Wyżnej, do Zębu miejscowości która jest jedną z najwyżej położonych w Polsce a jej średnia wysokość leży na wysokości 1013 m n.p.m no i około 30km na Butorowy Wierch czynią tą trasę naprawdę bardzo wymagającą. Oczywiście są i zbiegi, a ten z Zębu czy Butorowego to 4km ciągłego zbiegu na którym trzeba wręcz hamować ;-) Zależy co kto lubi, mi zbiegi zawsze ratują wynik, reszta na takiej trasie jest niewiele gorsza niż na płaskim. Widoki na tej trasie są zniewalające, prowadzi ona przez to mniej komercyjne Podhale i cały czas w stronę Tatr, gdzie z daleka widzimy ich panoramę a na końcu zbiegając do Kościeliska czujemy ich bliskość. Warto tez wspomnieć że na 2 edycji maratonu była większość biegaczy, która przebiegła 1 edycję. Prawie wszyscy po drodze wypominaliśmy trudy tego biegu, oczywiście dało to fajną atmosferę kameralnego maratonu wśród znajomych ;-) Pogoda? Rano zimno, później cieplej, w górach wiało, na dole spokojnie, wyszło po drodze słońce, góry się pokazały – czyli … była idealna! Ja ten maraton bedę biegał co rok! W tym byłem 4 minuty szybciej i prawie już tradycyjnie znalazłem się w połowie stawki :-) Na samym Maratonie biegło 69 zawodników, ja dobiegłem 31. Zmniejszenie frekwencji spowodowane było faktem, że od tego roku organizator postanowił zrobić też równolegle Półmaraton Podhalański, który startował z polowy naszej trasy. Oczywiście na frekwencję miało też wpływ to, że w tym dniu odbywał się nie tylko Maraton Krakowski ale także maraton w Gdańsku i półmaraton z Białymstoku. Tak teraz dzieje się w kalendarzu biegowym … Namawiałem też klubowiczów by zmierzyli się z tą trasą … szkoda że nie wyszło, bo trasa to (jak głosi hasło reklamowe) ” Najpiękniejsze 42,195 na świecie! „. Można to jednak zrozumieć, bo to maraton oddalony prawie 600km od Rogoźna. Może za rok pojedziemy większą grupą, raz nie zawsze ;-)

wyniki:
Waldemar Grabiński 04:18:51

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz