II Zimowy Półmaraton Gór Stołowych

II Zimowy Półmaraton Gór Stołowych
Niesamowity – tak wypada napisać, zupełnie inny od tych które biegaliśmy. Dla Klaudii to zupełnie nowe doświadczenie, dla Waldka kolejny ale jakże inny bieg w górach. Półmaraton z przewyższeniem +1000/-800m którego trasa prowadzi szlakami turystycznymi polskich Gór Stołowych. Trasa trudna, wymagająca technicznie, dużo skał, zakrętów, ze znacznymi przewyższeniami,  w górnych partiach i na zbiegach oblodzona. Półmaraton z limitem 5 godzin! 5:30 jazdy autem, odbiór pakietów, chwila odpoczynku i na start. Odliczanie i … podbieg, chwile później karkołomny zbieg po kamiennym szlaku gdzie od razu droga się zakorkowała … po zbiegu największy podbieg, tu nikt już nawet nie próbował truchtać a wielu nie miało siły nawet iść i wspinać się w górę, ale … daliśmy radę. Waldek patrzy na zegarek 6km czas 1h ;-) i zbieg, najpierw łagodniejszy, biegniemy spokojnie z innymi biegaczami i tu okazuje się, że nie jesteśmy na trasie biegu, 1,4km nadrobione ;-) Gdy wróciliśmy na dobrą drogę dalej zbiegaliśmy, tym razem po łące. Jesteśmy na dole, 12km czas 1:47 to kolejny raz w górę 4km uciążliwie, później łagodniej gdzie nadrobiliśmy czas, niestety ten odcinek był pod śniegiem i w lodzie, dalej śniegowy zbieg i wreszcie … 20km kawałek asfaltu, drogą do Karłowa i … podbieg na Szczeliniec 919 m n.p.m, raczej podejście nie podbieg i to po schodach, tak na dobicie. U góry upragniona meta, wbiegliśmy razem, piękny medal, ciepła herbata … Koniec. Czas 03:37:49. Ze Szczelińca 3km żółtym szlakiem, znów po lodzie … wróciliśmy do schroniska.
Otoczka biegu: trochę żałowaliśmy, że tak samo jak u nas tak i tam zawitała wiosna i nie biegliśmy w pięknej górskiej zimowej aurze ;-). Bieg z obowiązkowym wyposażeniem: kurtka przeciw-wiatrowa, rękawiczki, czapka, folia NRC, telefon, ba  – za brak każdego z elementów tego wyposażenia groziła 15 minutowa kara czasowa. O potrzebie kurtki przekonaliśmy się szybko, jak tylko wbiegliśmy na górę gdzie wiał bardzo silny i zimny wiatr ;-) Godz. 14.30, pasta party … a raczej rozpustne jedzenie, coś niespotykanego! Po tylu startach Waldek myślał,  że już go nic nie zaskoczy … a jednak. To nie była miska makaronu, to był „szwedzki stół” a na nim? aż trudno wymienić ;-) kasza, ryż, 3 rodzaje makaronu, pulpety, rolady z kurczaka, kurczak pieczony, ryby pieczone, gulasz, kilka sosów, kilka surówek, sałatki warzywne, herbaty, wafelki, rodzynki, orzeszki, ziarna, i … i … i wszystko do woli ;-) Niesamowite! Niespotykane!
O 17stej rozpoczęła się dekoracja zwycięzców, z takim humorem prowadzących jeszcze nie spotkaliśmy, wiele śmiechu i radości, zaraz po niej losowanie wśród biegaczy upominków. Niestety, dla nas czas już się skończył, musieliśmy wracać. A tam? chwile później było spotkanie z Polskim Himalaizmem Zimowym … później koncert zespołu Heebie Jeebies i wedle programu ognisko, sauna i balia zewnętrzna … za rok będziemy! pobiegniemy! zostaniemy do końca! Zachęcimy innych klubowiczów, bo to genialny bieg, atmosfera i wielkie doświadczenie.

wyniki
Waldemar Grabiński 03:37:49
Klaudia Chlebda 03:37:50

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz