III Zimowy Maraton Bieszczadzki

29 stycznia odbył się III Zimowy Maraton Bieszczadzki. Był to kolejny bieg z serii „zimowych”, na który pojechali Ania i Waldek. Bieg odbywał się w ramach Małej i Wielkiej Kombinacji Bieszczadzkiej. Do Malej Kombinacji Bieszczadzkiej zaliczały się: organizowany przez Nadleśnictwo Cisna Zimowy Bieg Narciarski Tropem Wilka (dystans 10 km) i Zimowa Bieszczadzka Dycha, natomiast do Wielkiej Kombinacji Bieszczadzkiej: Zimowy Bieg Narciarski (10 km) oraz Zimowy Maraton Bieszczadzki. Bieg startował w miejscowości Cisna- tam też zlokalizowane było Biuro Zawodów oraz meta. W Biurze Zawodów należało odebrać pakiet startowy oraz uczestniczyć w odprawie obowiązkowej dla wszystkich uczestników biegu. Z uwagi na zimowe warunki (śnieg i temperatura w momencie startu – 13 stopni), każdy z zawodników musiał posiadać przy sobie folię NRC oraz naładowany telefon komórkowy. Wyposażenie to, było sprawdzane przed wejściem do strefy startu. Start o świcie, 7:20 był wspólny dla obu dystansów: 10 i 44,6 km. Pomimo mrozu przez cały dzień było bezchmurne niebo i świeciło pięknie słońce. Trasa maratonu przebiegała spod Ośrodka Wołosań w Cisnej, fragmentem Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej w stronę Komańczy, od Żubraczego stokówką wokół masywu Hyrlatej, do Majdanu i dalej stokówką do Karczmy Brzeziniak w Przysłupie a następnie powrót stokówką do miejscowości Cisna. Trasa, pomimo dość dużej ilości śniegu, w większości była odśnieżona i prowadziła drogami asfaltowymi i duktami leśnymi. Tylko na odcinku ok 3 kilometrów było trochę urozmaicenia i śnieg sięgał zawodnikom do kolan. Ten fragment biegu spowodował ok 30min stratę czasu i wiele uśmiechu ;-) Całe szczęści,e że był to odmienny bieg od Półmaratonu Gór Stołowych, bo organizatorzy by zamarli w oczekiwaniu na 1 zawodnika ;-) Deniwelacja maratonu to +800/-800. Na trasie, podczas biegu, można było podziwiać piękno Bieszczad. Podczas biegu Organizatorzy zadbali o właściwe odżywienie zawodników. Punkty znajdowały się na 10, 17, 26, 33 i 38 kilometrze – a na nich woda (która, z uwagi na niską temperaturę, zaczynała zamarzać), herbata, cola, herbatniki, szarlotka, kawa, pieczone ziemniaki, izo, grzane wino, wiśniówka, pigwówka i co kto sobie zażyczył ;-). Trasa biegu została oznakowana w bardzo ciekawy sposób, tzn. kilometraż był liczony „od końca”, tak aby zawodnicy wiedzieli, ile kilometrów zostało im jeszcze do pokonania. Na trasie można było spotkać kibiców, którzy gorąco dopingowali biegaczy. Ania z Waldkiem postanowili pobiec razem. Dla Waldka, to pierwszy maraton po kontuzji, więc pobiegł go zachowawczo i motywował Anię podczas całego biegu. Na trasie, spotkali oni znajomych z innych biegów, więc była możliwość porozmawiania i dowiedzenia się, na jakich kolejnych biegach znów się spotkamy. Po biegu, każdy z zawodników otrzymał pamiątkowy medal, posiłek oraz odbyło się losowanie nagród. Bieg świetnie zorganizowany, szkoda tylko, że tak daleko i tak mało osób z Klubu zdecydowało się tam pojechać. A Bieszczady? … niesamowite!

wyniki
Waldemar Grabiński 05:33:00
Anna Niespodziana 05:33:01

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz