Niby nic … a tak to się zaczęło, niby nic … zwyczajne tup tup tup :-)

Rok Rogozińskich biegaczy.
Postanowiliśmy z powagą i humorem opisać kilka faktów z życia biegaczy naszego miasteczka, ujmując miniony 2014 rok oraz przedstawić mini-dane statystyczne od czasu powstania klubu.
Na początku był chaos.
Biegałeś po Rogoźnie? No tak, jakiś kosmita ;-). My biegacze zmieniliśmy ten stereotyp, choć większość z nas słabo się znała, jeśli w ogóle.
Najczęściej jednak było tak, że jeśli słyszałeś na zawodach „Rogoźno” to znaczy że albo wywoływali kogoś na scenę albo pani w biurze zawodów potwierdzała miejsce zamieszkania.
Aż przyszedł czerwiec.
Znalazło się kilka osób które powiedziało dość anonimowości i postanowiło działać.
Na pierwsze spotkanie przybyło już 10 osób. To było coś. Przyszły nawet osoby które biegają „gdzieś tylko po polach”.
Dziś wygląda to zupełnie inaczej.
Mamy wspólnie ustalone i dokładnie wymierzone kilka tras biegowych. Na nich dziś, nawet poza wspólnymi treningami widać biegaczy.
Obecnie te osoby regularnie reprezentują nas na zawodach. Mając na myśli nas piszemy o naszym mieście Rogoźnie. I to wcale nie jest tak że 10 osób które było na pierwszym spotkaniu jest jakoś wyróżnione. NIE! Każda nowa twarz jest mile widziana. I każdy kto jest u nas pierwszy raz jest uznawany za zwykłego biegacza.
Nie biega na treningu sam, tylko z grupą, i nie milczy bo nie ma u nas takiej możliwości. Czy warto do nas przyjść? Możecie spytać tych, którzy przychodząc na pierwszy trening nie wiedzieli jak zapisać się na zawody i paraliżowani strachem że nie dadzą sobie rady nawet nie próbowali się zagłębiać w temat. Ot, jak np.kolega który nie wiedział że biuro zawodów zamyka się zazwyczaj godzinę przed startem. Dziś jako „fachowcy” podpowiadają innym – nowym jak się przygotować, jak trenować i co najważniejsze z dystansem do siebie wspominają swoje starty.
Bo z zawodami to tak jest że jak się raz spróbuje to już się nie skończy.
Mamy też i takich którzy startują niemal co tydzień, ale to nazywa się już „uzależnieniem”. Co ważne też wyniki na debiutanckich zawodach pamiętane są już tylko ze względu na debiut. Bo niemal każdy ma już o wiele lepsze czasy niż na swoich pierwszych zawodach. Są osoby które nawet na treningach pobijają swoje życiówki, a są też tacy, którzy biją te wyniki dopiero na zawodach. Ważne jest to że, klub pomaga. Nie tylko pomaga systematycznie biegać, ale też w utrzymaniu biegowej sylwetki. Wskazuje na ważne techniczne nowinki, ale też nie na jednych zawodach zdarzało się że lepsi zawodnicy nie zważając na formę zostawali dotrzymując towarzystwa. To bardzo ważne zwłaszcza na pierwszych zawodach.
Może zabrzmi to kolorowo, ale staliśmy się tak zgraną ekipą że nie ma kłopotu na wspólny dodatkowy wybieg, czy na wspólny dojazd na zawody.
Sama atmosfera na zawodach czy na treningach jest genialna. Czy treningi są ciężkie? Zawsze :)) Ale zmęczenie podczas treningu jest najważniejsze.
Tylko wtedy jest szansa na progres. Pierwsze treningi odbywały się z podziałem na grupy. Niektórzy biegali tylko 2 góra 3 km – dacie wiarę że dziś te osoby biegają minimum 10km? W tym roku 4 osoby debiutowały na dystansie maratonu, a kolejne 5 na dystansie 10km.
Już wiadomo że 3 kolejne osoby w nadchodzącym roku zadebiutują na dystansie półmaratonu.
Ale nie liczą się tylko debiuty. Ważne są systematyczne treningi które wpływają na nasze wyniki.
Franek – który do tej pory notował na półmaratonach wyniki w okolicach 2,5h ostatnio pobiegł w czasie 2h02min,
Hanna z Krystianem przełamali się i zrobili pierwszy trening na dystansie 22km,
Hanna z Jackiem zbliżyli się na dystansie 10km do godziny.
Jacek ostatnio ją złamał.
Karolina i Marlena także regularnie notują wyniki poniżej godziny.
Wojtek z Marcinem którzy ścigają się o miano najszybszego Rogoźnianina na dystansie 10km biegają już poniżej 38 minut.
Rozwinął się mocno Bartek który na dystansie 10km regularnie poprawia swoje wyniki.
Na dystansie półmaratonu świetne życiówki pobija również Piotrek, który wraz z Rajmundem są jedynymi klubowiczami z zaliczonym triatlonem.
I tak by można było pisać godzinami choćby również o Bartku P, Henryku, Waldku – naszym klubowym maratończyku który najczęściej zjawiał się na treningach, Joannie, Michale, Ilonie, Kasi i Łukaszu, Damianie, i wielu wielu innych.
Najważniejsze jednak że cały czas zjawiają nowi biegacze, co naprawdę cieszy bo to dzięki ludziom właśnie nasz klub staje się rozpoznawalny nie tylko w naszym regionie ale już powoli w Polsce.
A w internecie?
Też „istniejemy”, zaczynaliśmy od facebooka, który dziś służy tylko do marketingu ;-P Do wymiany informacji stworzyliśmy własną stronę, która dynamicznie się rozwija, na której znaleźć można nasze relacje z minionych wydarzeń, zawodów czy treningów. Stronę śledzą ludzie nawet z USA :) (może kiedyś przyjdą na trening :-).
Nasze koszulki są rozpoznawalne na zawodach. Piszą o nas nie tylko Rogozińskie media, jednak najcenniejsze jest gdy biegnie się na przykład w Poznaniu i słyszy: „Patrz, nasi biegną. Widzisz Rogoźno na koszulce”.
Hitem zeszłego roku stały się też niebiegowe spotkania.
Bardzo miło wspominamy spotkanie opłatkowe, a także ognisko klubowe organizowane we wrześniu. Oczywiście planujemy już kolejne na ten rok. Wracając jeszcze do życia samych klubowiczów, jak wcześniej napisane – nie znaliśmy się … a dziś każdy do każdego ma numer telefonu i nie waha się skontaktować by umówić się na wybieg czy zawody ale i na pifko ;-).
Powoli kończąc naszą rozprawkę wytłumaczymy sens słowa klub w naszej nazwie:
Nie ma u nas żadnych zobowiązań. Nie mamy sekretarek, sprzątaczek i dyrektorów, do klubu nie trzeba się zapisywać (stąd brak sekretarki) a opłaty? zostawcie sobie pieniążki na zawody, te tanie wcale nie są. Klub to ludzie dla których bieganie jest priorytetem i tyle.
Na koniec trochę statystyk:
Od powstania klubu Rogozińscy biegacze wybiegali w tym roku na zawodach 3081,7km a gdzie? zapraszamy do poczytania
43 zawody w 28 lokalizacjach w 8 województwach i póki co w jednym kraju zwanym Polską. Szczegóły: http://run.rogozno.net/gdzie-biegalismy/
Ile wybiegali poza zawodami tego już nie zliczymy bo i nie ma jak. Zapewne 10tys km byśmy przekroczyli ;-)
Ale najbardziej liczy się bieganie, a jeśli chodzi o plany na 2015r zapraszamy do „Planowane Biegi”.
Tak więc za rok 2014 w imieniu całego klubu dziękujemy, a w roku 2015 życzymy sobie jeszcze większego progresu, zdrowia i uśmiechu…
W sumie z tym uśmiechem przesadziłem. Nam już więcej nie trzeba ;-) A jeśli Tobie trzeba wpadaj w czwartki na orlika. Widzimy się co tydzień o 18.
Uff, koniec ;-) Serdecznie przepraszamy za te nudy do czytania, jeśli również lubicie się ponudzić zapraszamy do komentowania wpisu, bo my lubimy takie nudy czytać.
Z pozdrowieniami Wojtek i Waldek ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Techniczne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Niby nic … a tak to się zaczęło, niby nic … zwyczajne tup tup tup :-)

  1. Kasia pisze:

    Niby nic a tyle radosnych wydarzen,wspanialych chwil spedzonych razem z Wami.choc narazie nie biegam „kulam sie”hehe to juz nie moge sie doczekac treningow z naszym klubem;)jeszcze troche i wracam… tup,tup.Jedno z moich marzen spelnilo sie mamy RKB:)
    pozdrawiamy z Nienawiszcza

Dodaj komentarz