Czwartkowy trening

Dzisiejszy trening odbył się przy sprzyjającej, słonecznej pogodzie. Wybraliśmy „polną” trasę, którą potruchtaliśmy robiąc ok. 6km. Podczas biegu jak i po nim pogadaliśmy na interesujące nas tematy. Po drodze spotkaliśmy innych biegaczy. Zapraszamy na wspólne bieganie w każdy czwartek o godz. 18 pod Orlika.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

XXI Mistrzostwa Polski Weteranów w Półmaratonie

4 czerwca odbyły się Mistrzostwa Polski Weteranów w Półmaratonie. Odbyły się one już po raz 21. Jak sama nazwa biegu wskazuje, jest on przeznaczony dla konkretnej grupy biegaczy. Do grupy „weteranów” zaliczają się osoby, które ukończyły 35 lat. Z uwagi na to, że bieg był rangi ogólnopolskiej można było na nim spotkać wielu znajomych. Przed biegiem odbył się przemarsz zawodników na czele z Orkiestra Dętą OSP z terenu Szkoły Podstawowej, gdzie mieściło się biuro zawodów, na miejsce startu na ul. Kolejową. Na starcie stanęło prawie 450 zawodników. Trasa biegu, lekko pofałdowana w całości „asfaltowa”, to 2 pętle prowadzące przez Murowaną Goślinę i Rakownię w kierunku Kamińska, gdzie następowała nawrotka. Dzięki niej można było kilkukrotnie spotkać znajomych i ich podopingować. Punkty odżywiania znajdowały się co ok. 5 km. Bardzo dużym powodzeniem cieszył się punkt zorganizowany przez Wesoły Rower z Murowanej Gośliny i „serwujący” arbuzy. Na trasie liczny i głośny doping. W trakcie biegu głównego odbyły się również biegi młodzieży szkolnej. W półmaratonie nasz klub reprezentowali Waldek, Arek i Ania. Poziom był bardzo wysoki – zwycięzca uzyskał wynik 01:14:18. Ania z Waldkiem, po przebiegnięty dzień wcześniej maratonie, pobiegli „na luzie” bez jakiegokolwiek nacisku na uzyskanie dobrego wyniku. Po biegu była możliwość skorzystania z masaży. Serwowano również dwudaniowy pyszny obiad dla wszystkich zawodników. Przygotowano również program artystyczny – koncert Martini d’Arco Music for Your Event.

Wyniki:
Arkadiusz Kolendo 01:37:58
Anna Niespodziana 01:58:42
Waldemar Grabiński 02:03:42

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

6. Maraton Mazury

3 czerwca 2017 r. Ania z Waldkiem wybrali się do miejscowości Gałkowo, gdzie odbył się 6. Maraton Mazury, Bieg Szlakiem Krutyni na 10 km oraz Bieg rodzinny. Bieg medialny za sprawą głównego organizatora Karoliny Ferenstein-Kraśko, która zaprasza w tez dzień gości z mediów. Mąż Piotr Kraśko wystartował w maratonie, Karolina przebiegła 10km a na scenie można było jeszcze spotkać dziennikarki Kingę Rusin i Martę Kuligowską oraz aktorki Marię Niklińską i Weronikę Książkiewicz. Trasa maratonu bardzo urocza w większości przebiegała duktami leśnymi Puszczy Piskiej i Mazurskiego Parku Krajobrazowym.  Przez ok. 4 km biegło się wzdłuż brzegu jeziora Bełdany połączonego przez jezioro Mikołajskie z największym polskim jeziorem Śniardwy. Trasa okazała się wymagająca – praktycznie cały czas „pod górkę” albo „z górki”. Pogoda do biegania była dobra: temperatura ok.17 stopni, bezchmurne niebo (na szczęście przez większość trasy można było biec w cieniu) oraz chłodny wiaterek. Organizatorzy spisali się bardzo dobrze i na dystansie 42 km. ustawili aż 15 punktów odżywczych, które „pomagały” biegaczom. Po biegu dla wszystkich biegaczy medal, woda oraz pyszna zupa. Można było skorzystać z masaży oraz wypocząć na leżakach lub na trawie. Trasa oraz miła atmosfera na biegu i w strefie mety sprawia że na takie biegi chce się wracać. Polecamy!

Wyniki:
Anna Niespodziana 04:04:38
Waldemar Grabiński 04:24:08

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trening

Wreszcie lato! Szóstka biegaczy w dzień dziecka potruchtała sobie po polach ;-) Dzisiejszy trening potraktowaliśmy ulgowo, potruchtaliśmy, trochę dobrym tempem, na koniec jak zawsze przyśpiecha. W drodze pogaduszki i uśmiech. Słoneczko i ciepło niby nie pomaga ale ile radośniej się biega. Podczas biegu napotkaliśmy też innych biegaczy, fajnie widzieć rozbiegane Rogoźno!
To setny opisany trening RKB – taki jubileusz ;-) Oczywiści biegaliśmy ich więcej ;-)
W tym tygodniu kibicujemy: Annie i Waldkowi którzy wystartują w Maratonie Mazury, oraz wszystkim którzy startują na Półmaratonie w Murowanej Goślinie u sąsiadów

Opublikowano Treningi | Skomentuj

Bieg Lwa

Bieg LwaRozgrywany od 5 lat Bieg Lwa w Tarnowie Podgórnym, od pierwszej edycji gromadzi na starcie doskonałych zawodników. Rywalizacja owocuje każdorazowo wyśmienitymi wynikami. Rekordy trasy autorstwa pań jak i panów to właśnie efekt kompletowania odpowiedniej stawki zapewniającej wysoki poziom sportowy. W niedzielę 21 maja 2017 punktualnie o godzinie 14:00 ruszył bieg. Zanim na trasie pojawili się dorośli startujący w półmaratonie i na dystansie 10 km, do rywalizacji przystąpiły dzieci i młodzież szkolna. Joanna Witkowska, Daniel Biniek, Maciej Ziętek i Andrzej Nowak to czwórka biegaczy z Rogozińskiego Klubu Biegacza, która w upalne popołudnie stanęła na starcie półmaratonu. Wszyscy ukończyli bieg. Gratulujemy!

Wyniki:
Maciej Ziętek 01:47:52
Andrzej Nowak 02:04:52
Daniel Biniek 02:07:18
Joanna Witkowska 02:11:53

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Transylvania One Hundred

Jest to najdłuższa relacja, bo bieg najtrudniejszy w jakim wystartowaliśmy, najciekawszy i działo się tyle że, warto to opisać oraz udowodnić, że biegi ultra to wielka przygoda, którą się na zawsze pamięta.
Transylvania One Hundred. Mountain Ultra 107km z przewyższeniami +6450m / -6460m. Niesamowita i jednocześnie ciężka biegowa przygoda w Karpatach Południowych. Bieg w górach Bucegi –  paśmie górskim w centralnej Rumunii, na południu Wyżyny Transylwańskiej. Góry w części są niczym Tatry ale też przypominają inne pasma które możemy odwiedzić w kraju. W całości są wyjątkowe a miejscami unikalne. Pasmo z najwyższym szczytem Omu mierzącym 2505 m na który „wdrapywaliśmy się” dwukrotnie – rożnymi trasami. Po sprawnym odebraniu pakietów w Bran dowiedzieliśmy się o małej zmianie trasy biegu, zmianie spowodowanej powalonymi drzewami, które mogły stwarzać niebezpieczeństwo podczas biegu w nocy. Bieg 100km sklasyfikowany jako bardzo trudny z wyceną 5pkt UTMB. W tym dniu w Bran startowały 4 biegi: na 20, 30 50 i 100km. Łącznie wystartowało 710 zawodników. Na najtrudniejszej trasie stanęło 153 biegaczy, na sama metę dotarło 109. Bieg 100k jest na tyle sławny, że ściągnął zawodników dosłownie z całego świata. Warto wymienić, że wśród takiej garstki ultra znaleźli się biegacze z: Rumuni, Izraela, Szwajcarii, Słowacji, Rosji, USA, Argentyny, Korei Północnej, Czech, Mołdawii, Irlandii, Bułgarii, Włoch, Belgii, Francji, Portugalii, W. Brytanii, Norwegii, Niemiec, Węgier, Grecji, Meksyku i oczywiście kilku z Polski a wśród nich Ania i Waldek z Rogozińskiego Klubu Biegacza. To się nazywa międzynarodowe towarzystwo ;-) Start biegu spod zamku Drakuli z Bran (oficjalnie jednak Bran przywłaszcza Drakulę, bo prawdziwy zamek stoi przy trasie transfogarskiej) tam też znajdowała się meta. Wystartowaliśmy o 5 rano (strefa czasowa -1), już ten fakt mówił, że czeka nas najtrudniejszy bieg. Znając profil trasy i limit mieliśmy świadomość biegu cały dzień i całą noc … Ruszyliśmy, chwilę w Bran i od razu w górę z poziomu 750m przez 7,5km na wysokość 2250m ;-) Jeśli ktoś chodzi po górach będzie miał realną wizję tego wzrostu wysokości. Następnie karkołomne zbiegi do pierwszego CP (punkt kontrolny) Malaiestii. Dalej pierwszy atak na Omu, trudno to opisać. Wspinaczka przez dwa piętra górskie i drapanie się w śniegu po linach na grań (kąt ponad 60%), to trochę jak treking w górach, jednak …. to wyścig! Na wysokości ok 2300 zupełna zmiana pogody, mgła, potężny wiatr, chłód. Jest Omu, wys. 2505m to przecież wyżej niż Rysy w Tatrach! Dalej zbieg na wysokość 1730m tu można było trochę nadrobić, na dole CP Pestera, pogoda znów fajna. Mamy spory zapas w limicie czasowym, ponad 3h. Za tym punktem „niestety” kolejny atak na Omu, zupełnie inna trasą, teraz trochę łagodniejszą jednak do pokonania 800m wzniesienia na ok 8km trasy. Na górze kolejne załamanie pogody, tym razem zastała nas burza z gradobiciem, zrobiło się niebezpiecznie. Kilku zawodników przerwało bieg i pochowało się pod skałami. My nie tracąc czasu kontynuowaliśmy „atak” na Omu. Przed samym szczytem, było takie zamglenie, że nie widzieliśmy trasy, jednak wolontariusze gwizdkami naprowadzali na kolejne CP Omu II na którym zastaliśmy „odhaczeni” i mogliśmy zacząć zbieg. Grad, wiatr, ziąb dały w kość. Przed Omu biegła z nami spora grupka zawodników, na zbiegu zostaliśmy w 5ciu i tak już było prawie do mety chociaż to dopiero 35km biegu. To zbiegamy, zygzakami, trawersami, górskimi ścieżkami, nieraz łagodniej, częściej karkołomnie, na kolejne CP Bustenii na wysokość ok 900m to chyba najbardziej męczące „w dół” 11km z deniwelacją 1600m :-) Na punkcie uzupełnienie picia i jedzenia …. i w drogę. Znów, w górę … na początek stok narciarski a za nim tylko gorzej ;-) podejście na 2000m często po łańcuchach i linach, bardzo męczące. U góry CP Piatra Arsa 53km za nami i 3,30h zapasu w limicie. Tu przed nami ukazał się osławiony płaskowyż gór Bucegi, coś pięknego na tej wysokości pofałdowany ogromny płaskowyż, no i czas zachodu słońca, właśnie na tej wysokości, tak, pogoda taka, że oczy cieszyło, cudo! Na tym punkcie kontrolnym postanowiliśmy zbudować „mini koalicję” na nocną część biegu. Góry w Rumuni są dzikie, już przed biegiem ostrzegano przed niedźwiedziami i innymi zwierzętami, stąd też w pakiecie dostaliśmy gwizdki by w nocy robić hałas. Tak więc dalej pobiegliśmy w trójkę, dołączył do nas Czech Daniel z którym dobiegliśmy do samej mety, wspierając się jego GPS’em i wspólnym doszukiwaniem trasy w nocy ;-) Biegniemy dalej, płaskowyżem, delikatny zbieg po trawach, wzdłuż taśm do wąwozu w którym zawile płynie potok. To ultra … po co brzegiem, potok forsowaliśmy ponad 10 razy, raz Anka nawet do niego wpadła ;-) Robi się szaro, biegniemy do kolejnego CP Bolboci, które zlokalizowane jest nad pięknym jeziorem na dole. Dobiegamy już po zmierzchu, znów w deszczu … Na tym CP zaplanowano pasta patry. Przykryci kocami pojedliśmy trochę, wypiliśmy kawkę, herbatę i w drogę. Za nami ruszyło 4 biegaczy w ekipach. Teraz delikatnie pod górę i 20km do kolejnego CP, głównie niewygodną trawiastą trasą. Tu warto podkreślić nieznany nam sposób oznaczenia trasy, mianowicie ledowe lampki (jak rowerowe) czerwone i białe, które migotały, tworząc z góry ciekawy widok na sporą cześć trasy ;-) Na tym odcinku bieg polegał na bieganiu od lampki do lampki. Po ciekawym zbiegu trawami docieramy do CP Moieciu de Sus, a tu ciepłe picie, trochę jedzenia, napełnienie bidonów i … w drogę. Do kolejnego CP Polana Gauara po drodze świt i niezapomniane widoki z poziomu 1750m na otaczające góry. Czyste niebo, bardzo zimno, u góry znów wieje … ale te widoki! Docieramy do CP, odhaczeni, ostatnie ok 10km. Jeszcze chwila w górę i zbieg, ostry zbieg, 8km stromo w dół, mięśnie już zamęczone, wyczerpanie, kąt zbiegu i błoto nie pozwala na dobre tempo … robi się ciepło, walczymy ;-) Wybiegamy wreszcie z gór, normalna droga uf zbiegamy szybciej, po drodze wyprzedzamy czwórkę Niemców ;-) dalej w dół … ku zdziwieniu 2k przed meta zakręt w lewo, znów cross błotny, jeszcze dwie górki. To ultra, nie może być łatwo na końcu … po 10km zbiegamy, wreszcie Bran, chwila w dół i dobieg do zamku, na metę! Uf, koniec! 2h przed limitem, 8h przed ostatnim sklasyfikowanym ze względu na trudne warunki na trasie.  Od świtu piękna słoneczna pogoda ;-) Kolejny ultra ukończony ;-)
Na biegu? Wyposażenie obowiązkowe: czapka, rękawiczki, wodoodporne spodnie, dodatkowy ciepły długi rękaw, czołówka, gwizdek, kompas, gps, telefon, apteczka, 250g pożywienia, 1 litr picia (jak to się ma do butów ważących 280gram? ;-). Trasa: skały, trawy, śnieg, mnóstwo błota, trawersy, łańcuchy, liny … karkołomne zbiegi i mordercze podejścia. Pogoda trudna, deszcze, grad, mgły, burza, mocne wiatry, nocą ładnie ale zimno, rano bardzo zimno i aż 2 godz słońca (ciekawe czy w upale było by lżej?). 2 razy świt i 1 zachód słońca. ponad 28h na trasie. Na punktach: wszystko co potrzebne na ultra, (ciekawostką ogórki i chipsy ;-) ). Zachód i wschód słońca na tych wysokościach – bezcenne! Rumunia? Przepiękny kraj i bardzo przyjaźni ludzie. Atmosfera na biegu genialna! Na koniec, trudno taki bieg polecać, nie tylko dlatego, że to daleko, do takiej walki trzeba być dobrze przygotowanym i nieźle zdeterminowanym. Ale warto, warto to przeżyć!


Wyniki:
Anna Niespodziana 28:33:08
Waldemar Grabiński 28:33:08

mini galeria z trasy:

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

6. Bieg 10 km Szpot Swarzędz

Szpot SwarzędzW gorącą majową niedzielę Asia i Daniel udali się do Swarzędza, by wziąć udział w 6. edycji biegu Szpot Swarzędz. Biuro Zawodów, czynne w sobotę i niedzielę, zlokalizowano w namiocie przy pływali „Wodny Raj”. W pakiecie startowym znajdował się nr startowy z czipem, elektrolity, energetyk, piwo bezalkoholowe, bon żywieniowy, kupon na udział w loterii oraz w droższym pakiecie koszulki w trzech kolorach do wyboru: niebieskim, zielonym lub czerwonym. W sobotę można było w biurze zawodów, po okazaniu numeru startowego,  wykonać badania echo serca oraz USG narządów ruchu. W sobotę i niedzielę można było także sprawdzić pomiaru tkanki tłuszczowej i zapisać się na badanie składu masy ciała.
Start biegu nastąpił o godz. 10.30 z ul. Cieszkowskiego. Zawodnicy ustawiali się w strefach starowych: nr od 1 do 100 stanowiła elita, czyli zaproszeni goście i zawodnicy deklarujący czas poniżej 35 min. W pozostałych strefach ustawiali się zawodnicy wg deklarowanego czasu. Asia i Daniel startowali ze strefy D (czas 50-60 min). Biegacze mogli liczyć na wsparcie zajączków, którzy prowadzili na czas poniżej 40, 45, 50 i 60 minut. Atestowana trasa prowadziła przez następujące swarzędzkie ulice: Cieszkowskiego, Wrzesińską, Piaski, Dworcową, Kościuszki, Polną, Średzką, Tysiąclecia, Przybylskiego, Armii Poznań, Kupiecką, Graniczną, Staniewskiego, Średzką, ponownie Polną, Kościuszki, Dworcową, dalej Strzelecką z metą na Stadionie Miejskim. Na 5 km zlokalizowano punkt w wodą oraz pomiar międzyczasu. Standardowo kibice nie zawiedli, dopingowali całymi rodzinami na trasie. Asia wbiegła na stadion z czasem 00:55:29, chwilę później Daniel z czasem 00:57:46.
Na mecie czekał na uczestników medal, masaż, jabłka, woda i kiełbasa z grilla.
O godz. 13.00 w amfiteatrze obok pływali odbyła się dekoracja zwycięzców w klasyfikacjach: generalna kobiet i mężczyzn, wiekowa kobiet i mężczyzn, Najlepszy Wielkopolanin, Najlepsza Wielkopolanka, Najlepszy Mieszkaniec Swarzędza, Najlepsza Mieszkanka Swarzędza, Mistrzostwa Policji oraz Mistrzostwa Polski Strażników Miejskich/ Gminnych.
Godzinę później przeprowadzono licytację charytatywną na rzecz 9-letniej Nikoli, która od 5 lat zmaga się z nowotworem złośliwym. Całość dochodu z licytacji zostanie przeznaczona na jej leczenie.
Organizator przewidział nagrody dla uczestników biegu. Co dwusetna osoba na mecie otrzymała voucher na buty Asics. Zawodnicy, którzy wbiegli jako 999 i 1999 wygrali voucher na weekend w Zielenicy dla dwóch osób.
Punktem kulminacyjnym było losowanie nagrody głównej – samochodu Suzuki Baleno, ufundowanego przez Szpot Sp.z.o.o.
Nasi klubowicze wrócili do domu własnymi samochodami, w starych butach ;-) Może za rok się uda :-)

Wyniki:
Joanna Witkowska 00:55:29
Daniel Biniek 00:57:46

szpota swarzędz medal

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

III Maraton Podhalański

14 maja 2017 odbył się III Maraton Podhalański przy okazji II Półmaraton jako bieg towarzyszący. Biuro zawodów znajdowało się na estakadzie spacerowej pod Gubałówką w Zakopanem. Tam też znajdowała się meta. Start maratonu odbył się z płyty Rynku w Nowym Targu o godz. 8:30, zaś półmaratonu z Bańskiej Niżnej dwie godziny później. Trasa półmaratonu pokrywała się w całości z trasą maratonu, a konkretniej z ta jego trudniejszą częścią. Trasa, pomimo przewyższenia ok. 980 m podbiegów i ok.720 m zbiegów, w całości przebiegała po nawierzchniach asfaltowych. Przebiegała ona przez miejscowości: Nowy Targ, Trute, Ludźmierz, Muszyna Górna, Muszyna Dolna, Szaflary, Bańska Niżna, Bańska Wyżna, Sierockie, Bustryk, Ząb, Nowe Bystre, Kościelisko i Zakopane. Na trasie punkty odżywcze a na nich: izotonik, cola, czekolada, banany, pomarańcze. Na start z Zakopanego do Nowego Targu zawodnicy zostali przewiezieni autobusem. Przed startem zdanie depozytu. Konferansjer – góral- zachwycił wszystkich, towarzyszy tej imprezie od pierwszej edycji. Część zawodników, która biegła już w poprzednich edycjach biegu, przyjechała tutaj żeby m.in. móc ponownie go posłuchać i porobić sobie z nim zdjęcia. Na starcie stanęło ok. 65 osób. Pogoda nie zapowiadała się najlepiej, co jednak z biegiem czasu się zmieniło. Chmury zniknęły, wyszło słońce i można było podziwiać piękne widoki na góry oraz na Podhale przez które przebiegaliśmy. Na trasie wielu fotografów, chcących „uchwycić” biegaczy podczas ich zmagań w pięknym otoczeniu gór. Ania z Waldkiem wystartowali na dystansie maratonu. Waldek biegł tu od pierwszej edycji. Trasa jak to w górach bywa raz biegła pod górkę raz z górki. Pierwsze kilometry przebiegły tak szybko, że trudno było uwierzyć, że się przebiegło już taki dystans. Pierwszą „połówkę” Ania z Waldkiem biegli razem. Na półmetku spotkali zawodników rozgrzewających się do startu na dystansie półmaratonu. Tam też zaczęło się konkretne podejście aż do miejscowości Bańska Wyżna. Za nią, dla odmiany, zbieg do miejscowości Nowe Bystre i tam ponownie, tym razem ostatnie, podejście na wysokość 1135 m. Później pozostał już tylko zbieg na metę. Na mecie ponownie góral i wspaniały komentarz do imprezy. Tam też posiłek regeneracyjny oraz sklepik, gdzie można było kupić gadżety z logo Maratonu za dutki, walutę tej imprezy które dostaliśmy w pakiecie. Po biegu dekoracja zwycięzców, Ania zajęła II miejsce w kategorii wiekowej, i losowanie nagród. Trasa wymagająca, ale warto dla tak pięknych widoków na Tatry pomęczyć się trochę i wziąć udział w biegu. Zapraszamy wszystkich chętnych za rok ;-)

Wyniki:
Waldemar Grabiński 04:24:01
Anna Niespodziana 04:36:02

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trening

Dzisiaj na treningu trochę cieplej. Świeciło słońce ale również momentami wiało. Na początek tradycyjne zdjęcie i w drogę. Wybraliśmy trasę nie asfaltowa, którą przebiegliśmy ok. 7 km. Podczas biegu wspomnienia, pogaduchy i plany na kolejne biegi. Zapraszamy wszystkich chętnych na wspólne bieganie w każdy czwartek o godz. 18 przy orliku.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

28 Maraton Juranda – Szczytno

7 mają 2017 r. Waldek z Anią wzięli udział w 28 Maratonie Juranda w Szczytnie. Pierwszy nasz bieg na Mazurach. Maraton ten został reaktywowany po dziewięcioletniej przerwie. Po raz pierwszy maraton ten odbył się w 1981 r., co czyni go trzecim, po Dębnie i Warszawie, najstarszym maratonem w Polsce. Biuro zawodów, start oraz meta znajdowały się na Placu Juranda. Tam też były dodatkowe atrakcje towarzyszące wydarzeniu i były to m.in. : występy artystyczne, pokazy walk rycerskich, strzelania z luku, wioska Juranda i wiele innych. Biegami towarzyszącymi maratonowi były: Dyszka Jurandówny – bieg na 10 km, oraz Biegi Jagnienki – biegi dla dzieci i młodzieży. Start maratonu równo o godzinie 9. Najpierw odliczanie a następnie strzał z armaty, który obwieszczał początek biegu. Trasa maratonu asfaltowa, płaska i szybka – jak zapewniał organizator. I tak też było … ale nie do końca ;-) Temperatura optymalna do biegania, jednak nocna burza spowodowała, że asfalt parował i było duszno. Długie, proste odcinki też biegło się nie najlepiej z uwagi na wiejący wiatr. Trasa przebiegała przez miejscowości: Szczytno, Nowe Gizewo, Rudka, Prusowy Borek, Wawrochy, Gawrzyjałki, Pużary, Lipowiec, Wały i ponownie Wawrochy, gdzie wbiegało się na znaną już trasę z początku biegu, którą wracało się do Szczytna. Ania i Waldek, w zależności od posiadanych sił, biegli raz razem, raz osobno. Mijali się na trasie wielokrotnie i razem się motywowali. Na trasie wiele punktów odżywczych, kilka pomiarów czasów i kibice, którzy dopingowali. Meta na Palcu Juranda a za nią … makaron, pączki, kawa, herbata, grochówka, lody i wszystko to bez ograniczeń. Później dekoracja zawodników – dzięki dekorowaniu miejsc I-VI w kategorii OPEN, Ania zajęła 3 miejsce w kategorii wiekowej. Po dekoracji losowanie nagród … a było ich sporo … ok 160, ale zostało to ogarnięte i przeprowadzone bardzo sprawnie. Ania i Waldek również się na nie załapali. A temu wszystkiemu towarzyszył DJ z extra nagłośnieniem i muzyką, który dbał by w każdym momencie się działo i nikt się nie nudził ;-).

Wyniki:
Anna Niespodziana 04:09:45
Waldemar Grabiński 04:12:06

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj