Gorce Ultra Trail

Gorce Ultra Trail to kolejny bieg ultra na który wybrali się Anka i Waldek. Tym razem, ze względu na dość rygorystyczny limit czasu dla trasy 100km, pobiegli różne dystanse . Anka zdecydowała się na 80km ok. 3240 m przewyższenia z limitem 15 godzin a Waldek na 102km ok. 4240 m przewyższenia z limitem 16 godzin. Dodatkowo odbywały się biegi na dystansie 40km, 20km i 1,7km. Start obu biegów odbył się 12 sierpnia w Ochotnicy Dolnej. O 4 rano 102km, o 5 rano 80km. Meta biegów zlokalizowana była w Ochotnicy Górnej. Podstawowym założeniem zawodów było połączenie w ramach jednej trasy czterech gorczańskich szczytów: Lubania, Turbacza, Kudłonia i Gorca. Jest to podstawowy warunek symbolicznego przebiegnięcia całych Gorców. na Trasie 102 km mięliśmy możliwość „wbiegnięcia” na Mogielicę, najwyższy szczyt w Beskidzie Wyspowym. Obie trasy przebiegały częściowo po terenie Gorczańskiego Parku Narodowego. Ance poszło przyzwoicie, Waldkowi … życiówka na takim dystansie, poza limitem i z wieloma niemiłymi wspomnieniami. To startujemy: pierwszy pomiar 5km (Waldek 00:25:48, Anka 00:27:17), dalej na początek Lubań (1211 m n.p.m), tu PK zlokalizowana na wieży widokowej (dowiedzieli się o tym na odprawie … a limit ciasny), dalej zbiegają w stronę Przełęczy Knurowskiej na PK1 pomiarowy 25km do którego był limit 5.5h (Waldek 03:26:51, Anka 03:37:53) jest dobrze, oboje mają ok 2 godzin zapasu. Kilometr za punktem rozbicie tras: w jedną stronę setka i osiemdziesiątka, w druga czterdziestka. Trzeba zwracać uwagę na oznaczenia, bo można pobiec nie tą trasą. Dalej biegną na Turbacz (1310 m n.p.m.) po którym zbiegają do Obidowej na PK2 43km trasy z limitem 7,5 godzin (czas dla obu biegów). Dalej drapią się na Kudłoń (1274 m n.p.m.) po którym zbiegają na kolejny PK3 Rzeki na 63km z limitem 10.5h dla 102km i 11h dla 80km (Waldek melduje się w czasie 09:25:50 z 65min zapasem a Anka 10.07:53 z zapasem 53min). Z informacji, pozyskanych w biurze zawodów, wynikało, że jeśli ktoś nie czuje się na siłach może skrócić w tym miejscu trasę ze 100 km na 80km. W związku z tym, Ania się „lekko” zdziwiła, gdy zobaczyła, że osoby z „setki” siedzą na punkcie i nie zamierzają kontynuować biegu na krótszym dystansie. Jeszcze bardziej się zdziwiła, gdy po poinformowaniu tych osób o takiej możliwości usłyszała od obsługi punktu, że nie ma takiej możliwości i, że osoby te, nie zostaną sklasyfikowane na żadnym dystansie! Nawet pomimo tego, że ukończą, bądź co bądź nie taki mały dystans, 80 km. W tym punkcie trasy się rozdzielają, Waldek biegnie w Beskid Wyspowy na Mogielicę (1170 m n.p.m.) a Anka pozostając w Gorcach zdobywa Gorca (1228 m n.p.m.). Mogielica okazała się zdradliwą górą, bardzo długie i ciężkie dwa podejścia a i zbieg pod kątem przy którym trzeba było bardzo zachowawczo zbiegać. 8km za Mogielica dla Waldka był kolejny PK4 Szczawa 83km (limit punktu 13,5 godz.) Punkt, przez zguby na trasie, był za 84km a Waldek dotarł tam w 12h 55min z zapasem 35min. Na 90km Waldek wrócił na trasę 80km a przed nim pozostała ostatnia góra Gorc. Anka już go miała za sobą i zameldowała się na mecie w czasie 12:37:23. Były odcinki na trasie, gdy miała wątpliwości, czy dobrze biegnie … taśmy były trochę za rzadko porozwieszane i niektórzy zawodnicy na dystansie 80 km się pogubili. Na mecie otrzymuje medal oraz posiłek. Za ciepłą herbatę musi jednak zapłacić. Końcówka trasy przebiega przez główną ulicę i aby wbiec na metę trzeba ją przeciąć. W tym miejscu trasę zabezpieczali strażacy, którzy widząc, że jakiś zawodnik biegnie wstrzymywali ruch. Właśnie oni to, pomimo tego, że skończył się limit biegu i czas ich pracy, wiedząc, że biegacze są jeszcze na trasie, pozostali na swoim stanowisku i do ostatniego biegacza zapewniali im bezpieczeństwo wstrzymując ruch na drodze. Dla Ani bieg odbył się przy fajnej, optymalnej pogodzie. Dla Waldka nie bardzo … pod koniec biegu spotkała go mocna ulewa z grzmotami w tle. Waldek na Gorcu był w czasie 15h 08min był to 93km trasy, razem z grupką biegaczy z którymi przez większość trasy się mijał. Tu był zlokalizowany kolejny PK na którym dowiedzieli się, że organizator podjął decyzję o ściągnięciu ich z trasy! W limicie? Z 50min zapasem? 10km przed meta? Na takim dystansie? Oczywiście odmówili!. Przekazano im, że wybiegając już ze Szczawy nie mieli szans dobiec w limicie … ponad 12 biegaczy. Wypuszcza się w nierealny limit na trasę … kto wyliczył limit od tego PK do mety skoro był nierealny nawet z zapasem czasu? Po kolejnej stracie czasu na „walkę z decyzjami organizatora” pobiegli dalej, a wśród nich bardzo doświadczony ultramaratończyk Jarek. Biegli oni przekonani, że zdążą w limicie. No tak, organizator wiedział lepiej. Nikt z grupy 12 biegaczy nie dobiegł w limicie, to było nierealne! Zapewne z PK4 wypuszczono więcej biegaczy, którzy raczej sami zrezygnowali … Skandal i tyle w temacie. Cała dwunastka dobiegła do mety ale w różnych czasach. Od 16:10:25 do 17:01:11. Waldek końcówkę odpuścił. Zdał sobie sprawę, że to nie ma sensu i dobiegł z czasem 16:51:57. Z ponad 80 startujących tylko 32 biegaczy było w limicie. Teraz dlaczego niemiłe wspomnienia z trasy Waldka: trasa skandalicznie oznaczona, to nie bieg na orientacje, 3 razy zgubienie trasy, zaraz po starcie połowa biegaczy pobiegła w innym kierunku, bo taśma bez odblasku na krzaczku w nocy nie wystarczyła gdy ją zawiało, całe szczęście było to tylko 300m, po których biegacze zorientowali się, że nie są na trasie i zwrócili. Szkoda, że pod górę, szkoda też, że z początku stawki Waldek znalazł się w końcówce … (myślał, że to początek biegu, nie szkodzi, nadrobi się). Kolejna zguba okolica to 53km, taśmy wyraźnie powieszone w górę. Pobiegli. Waldek 500m i zmieniał garmina bo bateria wysiadła … koledzy zbiegali dalej. Pobiegł za nimi ale po chwili oświadczyli,  że taśm dalej nie ma i to zła droga … nawrotka, szukanie, przed podbiegiem niewidoczna taśma na łące, która mówiła, że trzeba było skręcić w lewo bez wyraźnej ścieżki … (na mecie dowiedzieli się, że taśma była celowo przewieszona w innym kierunku. Ba! organizator o tym wiedział, nie poprawił ani nie powiadomił biegaczy, szkoda gadać). A czas uciekał. Kolejna zguba! 65km, oczywista droga zbiegiem, zakręcała w lewo, dobre tempo, Waldek nadrabiał stracony czas a Pani z okna krzyczy „NIE tedy! Pan nie pierwszy … droga idzie tam u góry po łące”, no to powrót, szukanie oznaczenia … z kierunku powrotnego widać było jedną, zawianą za budynek taśmę, zupełnie niewidoczną z kierunku biegu … no to Waldek nadrobił … nie czas a trasę. Przy takim limicie biegu, z takim oznaczeniem, Waldek już wiedziałem, że może dobiec na styk. Kolejną stratą była wyżej opisana sprawa z „negocjowaniem” aby biegacze nie musieli zejść z trasy” bo przecież biegli w limicie! (najlepsze tłumaczenie, bo będzie ciemno, bo może być niebezpiecznie … organizator zapomniał chyba, że na wyposażeniu obowiązkowym biegacze musieli mieć czołówki i o fakcie, że starowali o 4 rano i już ich używali ;-) Brak wyobraźni? Ostatni niesmak … Wszyscy, którzy przybiegli po limicie a przekroczyli metę … nie dostali NIC, ani łyka wody, ani herbaty, ani posiłku, ani medalu, NIC. Waldek po wbiegnięciu poczuł się jak intruz. Taki to szacunek po przebiegnięci ponad 100km. Niespotykane! Usiadł sobie dalej od mety na krawężniku … i … dostał piwo! Tak, od kolegi Piotra, który był tak samo potraktowany na mecie. Na kolejnej setce, którą niedawno Ania z Waldkiem biegła, ostatniego zawodnika który przybiegł 5 godzin po limicie, przywitano oklaskami z przygrywającą kapelą góralska i polaniem szampanem – idealne porównanie jakości ;-) Podsumowując, trasa piękna, nawet nie tak trudna, widoki świetne, atmosfera wśród biegaczy przyjacielska. Organizacja i przygotowanie trasy – fatalne. Warto było pobiec, każdy ultramaraton to przygoda ale nie wszędzie jest kolorowo. Ania z Waldkiem raczej więcej tam nie pobiegną i nikomu nie polecą tego biegu głównie ze względu za podejście organizatorów do biegaczy. Jak ktoś ma ochotę, może sam się przekonać startując tam za rok … może organizacja biegu i podejście organizatorów się poprawią?

wyniki: 80km, 102km
Anna Niespodziana 12:37:23
Waldemar Grabiński 16:51:57

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

03. Ultramaraton Powstańca 1944-2017

30 lipca. Wieliszew. Gorąco. Temperatura ok . 30 stopni.  Boisko przy hali sportowe. Ponad 200 biegaczy. Godzina 6:30 i … start !!! Najpierw, przez pierwszy kilometr spokojny bieg, za wójtem gminy Wieliszew, który również bierze udział w biegu. Jest to start honorowy. Po kilometrze kto chce przyśpiesza, kto chce nadal biegnie spokojnym tempem. Jest to bowiem bieg na dość długim dystansie – 63 kilometrów. Przebiega on szlakiem „kuriera powstańczego”.  Część osób biegnie cały dystans, część biegnie w sztafetach, które liczą od 2 do 7 osób. Wszyscy zawodnicy na starcie otrzymali mapę z zaznaczoną trasą oraz kartę biegu. Obowiązkowo zaliczają oni punkty kontrolne i punkty historyczne, związane z historycznym szlakiem Polski Walczącej, odnotowując ten fakt, poprzez przystawienie pieczątki, na karcie biegu. Punkty te obsługiwane są przez żołnierzy 32. Wieliszewskiego Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej im. gen. dyw. Gustawa Konstantego Orlicz-Dreszera z Olszewicy Starej. Można na nich częstować się wodą, colą, izotonikiem, arbuzami, ciastkami, cukierkami i wieloma innymi rzeczami. Trasa biegu wiedzie przez miejscowości: Łajski, Olszewnica Stara, Janówek Pierwszy, Góra, Sikory, Topolina, Poddębie, Skrzeszew, Komornica aż do miejscowości Wieliszew, gdzie czeka na biegaczy (na ok. 59 km)  wspinaczka na wieżę kościelną ;-). Nawierzchnia trasy jest bardzo różnorodna: od asfaltu, poprzez szuter po drogi polne i leśne. Niby jest „płaska” a jednak pojawiają się od czasu do czasu podbiegi, zbiegi, górki i wały. Na trasie biegacze mijają, oprócz wspomnianych punktów kontrolnych, wiele punktów odżywczych obsługiwanych przez strażaków oraz mieszkańców wiosek. Na kilku z nich, przez cały czas biegu, puszczane są pieśni patriotyczne. Punkty są tak rozstawione, że biegacz nawet nie zauważa jak uciekają kilometry.  Na trasie Wojtek, Waldek i Ania. Wojtek biegnie na życiówkę ;-). To jego drugi ultramaraton … to „tylko” maraton i pół. Można spróbować powalczyć o dobry czas. Dobry tzn. w okolicach 5 godzin. Niestety, pogoda w tym roku nie sprzyja jeżeli chodzi o życiówki. Wojtek „poległ” dobiegając z czasem ponad godzinę gorszym od założonego. Ale na mecie i tak jest radocha ;-). Ania z Waldkiem biegną na spokojnie walcząc z pojawiającymi się dolegliwościami i upalną pogodą. Pomimo tego, Waldek poprawia czas z poprzedniego roku o ponad dwie godziny, Ania o niecałe 20 minut. Wszyscy na mecie korzystają z basenów z zimną wodą, jedzenia, picia, tortu oraz piknikują na boisku sportowym. Ania z Waldkiem biegli tu po raz drugi, Wojtek po raz pierwszy … zapowiadają, że pewnie jeszcze tu przyjadą i zachęcają wszystkich by spróbowali swoich sił na takim dystansie debiutując właśnie na tej trasie.

wyniki:
Wojciech Grabiński 06:17:46
Waldemar Grabiński 07:25:33
Anna Niespodziana 07:25:34

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

5. Półmaraton Wielka Pętla Izerska

22 lipca w Szklarskiej Porębie odbyły się 5. Półmaraton Wielka Pętla Izerska i 2 Mała Pętla Izerska – bieg na dystansie 10 km. Półmaraton ten, to najwyżej położony półmaraton w Polsce, na którego trasie trenują najlepsi polscy zawodnicy m. in. Henryk Szost.  Start biegu, już tradycyjnie, zaplanowano na godz. 11, ale z uwagi na przebieganie przez tory i przejeżdżający w tym czasie pociąg, został przesunięty (też już tradycyjnie ;-) ) o 15 minut. Trasa biegu zaczynała się w centrum Szklarskiej Poręby przy dworcu PKP, która przez ok. 3 km. przebiegała ulicami miasta aż do schroniska Chata Robaczka. Od tamtego momentu następował odcinek leśny a następnie trasa przebiegała m. in. przez nieczynny zakład obróbki kamienia, wyrobisko torfowe, dolny dukt końskiej jamy do rozdroża pod cichą równiną, która znajduje się na wysokości 943 m. n.p.m. Stamtąd do nieczynnej kopalni kwarcu „Stanisław”. Tam też znajdował się najwyższy punkt na trasie, którego wysokość to 1020 m. n.p.m. Punkt ten znajdował się na ok 13km, co oznacza, że te 13 kilometrów trzeba było biec nieustannie pod górkę. Warto dodać, że start znajdował się na wysokości ok 709 m. n.p.m. Z najwyższego punktu trasy można było podziwiać całe Karkonosze. Od tego punktu trasa, dla odmiany, prowadziła już tylko w dół … a do mety było jeszcze 8 km. Na trasie punkty odżywcze z wodą, izotonikiem. Pogoda typowo letnia: ciepło i słońce, w późniejszej części dnia zasłaniane przez chmury. W biegu wzięli udział Ania i Waldek. Zarówno Ania jak i Waldek pobiegli rekreacyjnie, co jakiś czas mijając się na trasie. Na mecie, po otrzymaniu medali i zjedzeniu obiadu w restauracji odbyła się dekoracja zwycięzców oraz losowanie nagród. Oprócz klasyfikacji generalnej i klasyfikacji wiekowej prowadzone były również klasyfikacja małżeństw, pracowników PKO Banku Polskiego oraz nowość klasyfikacja VEGA. Dla Waldka i Ani to już prawie stała pozycja biegowa a sam półmaraton to najlepszy wstęp dla biegaczy chcących zacząć przygodę w górskich biegach.

wyniki:
Waldemar Grabiński 01:55:33
Anna Niespodziana 02:02:31

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

4. Nocny Bieg Maniacka Piątka „Zombie Style”

maniacka piątka 1W piątek 21 lipca wieczorem na poznańskiej Malcie pod hasłem „Zombie Style” odbył się 4. Nocny Bieg Maniacka Piątka, w którym udział wzięła Asia. Jak samo hasło wskazuje motywem przewodnim było zombie – każdy chętny mógł się właśnie na nich ucharakteryzować. Po prostu miało być strasznie ;-) Limit zawodników wynosił 666, jednak ze względu na duże zainteresowanie został zwiększony do 888. Start biegu zaplanowano na godz. 22.00, a trasa stanowiła niecałą pętlę wokół Jeziora Maltańskiego. Po jednej stronie jeziora nie ma oświetlenia, więc trzeba było uważać, by nie wpaść na spacerowiczów ;-). Asia dobiegła w czasie 00:27:29. maniacka piatka 2
Na mecie, po odebraniu medali, zawodnicy posilali się grochówką. W trakcie pracy biura zawodów, a także po biegu do godz. 24.00 można było nieodpłatnie zagrać w kręgle w Bula Park.

Wyniki:
Joanna Witkowska 00:27:29

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

XXX Półmaraton Lipcowy

15 lipca Ania, Wojtek, Waldek i Arek pojechali do Okonka na XXX Półmaraton Lipcowy. Najpierw odbiór pakietów na świeżym powietrzu, na Stadionie Miejskim, później rozgrzewka i start. Równocześnie z półmaratonem odbyły się Mistrzostwa Sztafet w Półmaratonie. Zespół tworzyły tam 4 osoby, w tym minimum jedna kobieta. Trasa biegu to, posiadające atest PZLA, 4 pętle, każda o długości 5,3 km, które przebiegały ulicami Okonka. Różnica poziomów na tej trasie to 8,61 m. Bieg, co było nowością, odbył się o godzinie 18. Pomimo późnej godziny słońce, w miejscach, gdzie wiatr wiał w plecy lub był bezruch powietrza, grzało okrutnie ;-), na pozostałych odcinkach trasy wiatr chłodził zawodników równocześnie utrudniając im bieg ;-). Na trasie, na każdym okrążeniu 2 punkty z wodą, co pomagało w walce ;-). W Okonku spotkaliśmy wielu znajomych biegaczy z którymi pozdrawialiśmy się na trasie. Wojtek pojechał na bieg po krótkim roztrenowaniu i zdublował pozostałych klubowiczów na ostatniej pętli., co dało mu, z czasem 1:22:21, V miejsce w kategorii OPEN. Arek pobiegł spokojnym tempem i ukończył bieg z czasem 01:47:26. Ani, przez większość trasy, towarzyszył kolega Zbyszek z Poznania. Nawzajem motywowali się oni podczas biegu. Dzięki temu, Ania zajęła II miejsce w kategorii wiekowej. Waldek miał drobne problemy na początku biegu. Gdy się one skończyły zaczął powoli i sukcesywnie wyprzedzać innych biegaczy. Hania, wierny kibic, zagrzewała wszystkich do biegu. A po nim: jedzonko, piwko, dekoracja zawodników i losowanie nagród, na które załapali się Ania z Wojtkiem.

Wyniki:
Wojciech Grabiński 01:22:21 V msc. OPEN
Arkadiusz Kolendo  01:47:26
Anna Niespodziana  01:49:56 II msc. kat. wiek.
Waldemar Grabiński 01:53:41

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trening

Dzisiaj na treningu postanowiliśmy pobiec tradycyjną „miejską” trasę. Tempo, jak to na treningu, spokojne, dostosowane do potrzeb wszystkich trenujących. Na starcie wspólne zdjęcie, podczas biegu wspomnienia z biegów i plany biegowe na przyszłość. Dzisiaj pogoda słoneczna ale również i wietrzna, co nie pozwalało na dłuższy odpoczynek po biegu przy Orliku. W tym tygodniu kibicujemy: Arkowi, Ani, Wojtkowi i Waldkowi biegnących półmaraton w Okonku oraz Asi i Heniowi, którzy pobiegną na dystansie 10 km w Kurniku. Wszystkich chętnych zapraszamy na wspólne bieganie w każdy czwartek o godz. 18 pod Orlika.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

28. Bieg Jagiełły Tip Topol Półmaraton Pobiedziska

W niedziPobiedziska RKBelę 9 lipca Asia i Andrzej wybrali się do Pobiedzisk na 28. Bieg Jagiełły – półmaraton. Organizatorzy określili bieg jako najtrudniejszy w Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie. Start nastąpił o godz. 10.00 sprzed pomnika Kazimierza Odnowiciela przy Zespole Szkół w Pobiedziskach w historycznym centrum miasta. Po 3 km zawodnicy wbiegali w las – morenowy teren Parku Krajobrazowego Promno z długim zbiegiem i długim podbiegiem. Przewyższenia wynosiły +470 m/-470 m. Andrzej ukończył bieg z czasem 2:10:04 a Asia 2:13:39. Na mecie każdy zawodnik otrzymał medal stylizowany na półgrosz z czasów Władysława Jagiełły. Jako posiłek regeneracyjny zaserwowano pyszne Pierogi Piastowskie. Organizator zapewnił także loterię, w której można było wygrać m.in. samochód z pełnym bakiem na wakacyjny weekend, plecak z upominkami od Gminy Pobiedziska, sprzęt sportowy, vouchery na badania wydolnościowe.

Wyniki:
Andrzej Nowak 2:10:04
Joanna Witkowska 2:13:39

medal_pobiedziska

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

3. Półmaraton Karkonoski

Dzień po ultra maratonie w ramach tej samej imprezy odbył się 3. Półmaraton Karkonoski z przewyższeniem +/- 965 m. Bieg ten stworzono by dać szansę mniej doświadczonym biegaczom sprawdzić się na biegach górskich. 4.5h – to limit na tym dystansie, który daje praktycznie każdemu szanse na ukończenie biegu w regulaminowym czasie. Półmaraton ten wykorzystują też „wariaci” biegowi, którzy dzień wcześniej biegli dystans 52km. Trasa półmaratonu w tym roku przebiegała inaczej niż w poprzednim roku przez co była trochę łatwiejsza i szybsza. Start i meta w tym samym miejscu tj. spod wyciągu Lollobrigida w Szklarskiej Porębie. Zaraz po starcie w górę, jednak znacznie łagodniej niż dzień wcześniej, pod trasę narciarską „Puchatek”, dalej tą samą trasą, którą biegliśmy dzień wcześniej: obok Schroniska pod Łabskim Szczytem, na grań w okolicach Śnieżnych Kotłów i tym razem w lewo (dzień wcześniej w prawo w stronę Śnieżki), w stronę Szrenicy a raczej na Halę Szrenicką na której zawróciliśmy i po sporym podbiegu skręciliśmy, jak dzień wcześniej, na zbieg w stronę Schroniska pod Łabskim Szczytem, dalej tą samą drogą na metę. Pogoda znacznie lepsza niż na ultra, jednak biegło się ciężko, zwłaszcza na początku, gdy trzeba było się rozbiegać po przebiegniętych dzień wcześniej 52 kilometrach a do tego jeszcze było „pod górkę” ;-) Wracając do „wariatów”. W tym roku było ich znacznie więcej. W tym roku też musieli oni, na obu dystansach, zmieścić się w krótszym limicie czasu niż reszta biegaczy: na ultra w 8h a półmaraton w 3,5h a w nagrodę dostali statuetkę Karkonosza. Oczywiście Ania i Waldek zawalczyli o „ducha” i znaleźli się w gronie wyróżnionych. Atmosfera jak dzień wcześniej, radosna, wiele uśmiechu i wielu znajomych. Warto również wspomnieć, że oba biegi poprzedził Bieg Kolacyjny. Odbył się on w piątek 30 czerwca o godz. 20. Był to bieg wspólny, bez pomiaru czasu na odcinku 3,5 km, który zakończył się wspólnym ogniskiem z kiełbaskami.

wyniki:
Waldemar Grabiński 02:30:28
Anna Niespodziana 02:46:32

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

9. Ultra Maraton Karkonoski

Po zimowym przebiegnięciu pasma Karkonoszy, Ania i Waldek postanowili wystartować w letniej odsłonie biegu w tym paśmie górskim. Maraton Karkonoski od 9 lat cieszy się wielką popularnością i wielu biegaczy wybiera go jako debiut w biegach górskich. Od 3 lat odbywa się na 2 dystansach: ultra, którego trasa w tym roku została znacznie utrudniona i wydłużona (by dostać kwalifikacje do UTMB uzyskując 2pkt) i bieg na dystansie półmaratonu. Trasa ultra to 52km z przewyższeniem +2358 m/-2360 m. Start ze Szklarskiej Poręby spod wyciągu Lollobrigida i od razu w górę … mijając schronisko Pod Łabskim Szczytem „orka” na samą grań Karkonoszy, przez Śnieżne Kotły, Wielki Szyszak, Słonecznik, nad Kotłem Wielkiego i Małego Stawu na … Śnieżkę, 22km i w górę czerwonym! ;-)  Przy bardzo silnym wietrze, w ciut śmiesznej scenerii (turyści opatuleni prawie w zimowe ubrania i biegacze w krótkich spodenkach i rękawkach), przy różnorodnym podłożu: od asfaltu poprzez kamyki, kamienne schody, „szutrówkę”, kamienne chodniki, drewniane kładki aż po duże kamienie. Ze Śnieżki niebieskim szklakiem w dół,  dalej na 26km wspominania zmiana, prawie 4km w dół w Dolinę Pląsawy i kolejne mozolne 2km drapania się na grań w okolice Słonecznika … Kontynuacja „powrotu” już tą sama drogą tylko, że za Tvarożnik i zbieg Pod Łabski Szczyt i dalej tą samą drogą, którą zaczynaliśmy, na metę w Szklarskiej Porębie. Na punktach: woda, izotonik, cola, ciastka, paluszki, orzeszki, tabletki z magnezem i dużo więcej. Bieg rewelacyjny w standardowej karkonoskiej pogodzie: gorąco, zimno, wiatry, ulewy i słoneczko. Na biegu spotkaliśmy wielu znajomych z górskich biegów. Atmosfera wesoła i przyjemna. Po biegu tradycyjnie, arbuzy, pyszna zupa, możliwość schłodzenia się w lodowatej wodzie, poleżenia na leżaku i wiele uśmiechu.

wyniki
Waldemar Grabiński 07:11:58
Anna Niespodziana 07:32:04

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trening

Dzisiaj na treningu trójka biegaczy pobiegała po polach i łąkach. Pogoda prawdziwie letnia, słonko ładnie przygrzewało. Tempo biegu pozwalające na swobodną rozmowę a chwilami nawet spacerek ;-). Przed biegiem obowiązkowa fotka, po biegu uzupełnienie energii czyli lody ;-). Wspólnie przebiegliśmy dystans ok 7 km wspominając i planując kolejne biegowe wyzwania.  W tym tygodniu kibicujemy Waldkowi i Ani, którzy będą brać udział w maratonie i półmaratonie górskim w Karkonoszach. Zapraszamy wszystkich chętnych na wspólny trening w każdy czwartek pod Orlika o godz. 18.

Opublikowano Treningi | Skomentuj