Czwartkowy trening

Dzisiaj pierwszy jesienny trening. Pogoda rewelacyjna. W trójkę, przygotowując się do 3. Robiggozińskiego Półmaratonu Przemysła II, przebiegliśmy wspólnie ok. 7 km. Trasa przebiegała miastem, promenadą, ul. Fabryczną do Orlenu i z powrotem na Orlik. Podczas biegu porozmawialiśmy o planowanych i przebiegniętych biegach oraz o przygotowaniach do naszego półmaratonu. Wszystkich chętnych zapraszamy na wspólne treningi w każdy czwartek o godz. 18 pod Orlika.

W tym tygodniu kibicujemy: Asi i Danielowi, którzy pobiegną II Bieg na rzecz Ekonomii Społecznej, Ani i Waldkowi, którzy pobiegną półmaraton w Kłodzku oraz Bartkowi, Waldkowi i Krystianowi, którzy, po sąsiedzku, pobiegną I Bieg Podkowy.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

39. PZU Maraton Warszawski

24 września Waldek i Ania udali się do Warszawy na 39. PZU Maraton Warszawski. Biuro zawodów znajdowało się w Hali Torwar przy ul. Łazienkowskiej. Tam też odbywało się Expo Sport&Fitness. W ramach Maratonu odbyły się również: w sobotę Mini Maraton #BeActive oraz w niedzielę Bieg na Piątkę i Sztafeta Maratońska. Start znajdował się na Placu Trzech Krzyży a meta na Wybrzeżu Gdańskim. Nie wiemy jak to odbywało się w zeszłych latach. Waldek biegł ten maraton w 2015r, wówczas start odbywał się w okolicy Stadionu Narodowego a meta była na jego tafli. W tym roku, ze względu na spore oddalenie mety i startu, zorganizowano „lotny” depozyt. Depozyt ten, to ponad 100 samochodów DHL, w których należało zdeponować rzeczy. Widok niesamowity … samochody ustawione jeden za drugim z naklejonymi kolejnymi numerami. Na numerze startowym każdego zawodnika oprócz numeru startowego był kolor strefy z której zawodnik ma startować oraz numer samochodu w którym może zdeponować depozyt. 15 minut przed startem depozyt przejeżdżał w rejon mety, aby biegacze po dobiegnięciu mogli go odebrać. Trasa trochę mniej atrakcyjna, zaczynająca się na Placu Trzech Krzyży, przebiegała ulicami: Aleje Ujazdowskie, Puławska, Bokowińska, Nowobukowińska, Rolna, Indiry Gandhi, Jana Rosoła, Kokosowa, Aleje Rzeczpospolitej, Jana III Sobieskiego, Aleje Wincentego Witosa, Czerniakowska, Jurija Gagarina, Szwoleżerów, Łazienkowska, Rozbrat, Leona Kruczkowskiego, Zajęcza, przez Most Świętokrzyski, Wybrzeże Szczecińskie, Wybrzeże Helskie, Ratuszowa, Namysłowska, Stefana Starzyńskiego, przez Most Gdański, Międzyparkowa, gen. Władysława Andersa, Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego, Gwiaździsta i Wybrzeże Gdańskie. Trasa, jak zapewniał Organizator, szybka, dobra do wybiegania życiówek. Na trasie zlokalizowane liczne punkty odżywiania i nawadniania. Na punktach tych można było skorzystać z wody, izotonika, cukru, dextro oraz bananów. Na trasie znajdowało się również ok. 30 punktów kibicowania a na nich liczni kibice i muzyka. Już podczas biegu kibice informowali biegaczy, że maraton wygrał Polak. Pogoda sprzyjała bieganiu: temperatura ok. 15 stopni i lekka mżawka, która towarzyszyła biegaczom przez większość biegu. Ania z Waldkiem wystartowali razem. Po kilometrze Waldek przyspieszył i pobiegł do przodu. Ania została z tyłu biegnąc stałym tempem. Na ok. 32 kilometrze znowu się spotkali i razem wbiegli na metę. Tam też otrzymali: medal, pyszna herbatę, piwo Lech Free, izotonic, wodę oraz ciepła zupę. Podczas posilania się można było podziwiać wspaniałe fontanny – strefa mety znajdowała się w Parku Fontann.  Strefa mety była imponująca a już na dosłownie ostatnich kilometrach pięknie zaświeciło słońce, które do końca dnia umilało czas biegaczom. Warszawski Maraton to jedna z większych imprez biegowych w kraju, oczywiście nie powinno to dziwić, bieg w stolicy. W tym roku sam maraton ukończył 6506 osób.

wyniki:
Anna Niespodziana 04:07:43
Waldemar Grabiński 04:07:44

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

40. Bieg Lechitów

W niedzielę 17 września 5 biegaczy z naszego klubu: Asia, Franek, Andrzej, Maciej i Adrian zawitali do Gniezna na 40. Bieg Lechitów. W sali sportowej II LO przy ul. Łubieńskiego odebrali swoje pakiety startowe, w których znajdował się numer startowy w czipem., pamiątkowa niebieska koszulka z długim rękawem, deska do krojenia, izotonik, piwo bezalkoholowe. Następnie udali się do specjalnie podstawionych autobusów, które zawoziły zawodników na start biegu zlokalizowany na Ostrowie Lednickim w Dziekanowicach. Punktualnie o 11.00 wystartowały zawody. Na wymagającej trasie zorganizowano 4 punkty odżywcze, na 5 km, 10 km, 15 km i 19 km, a biegacze pokonywali miejscowości: Dziekanowice, Fałkowo, Łubowo, dalej trasę tuż przy drodze S5 oraz ulice Gniezna: Swarzędzką, Orzeszkowej, Rzepichy, mijając Jezioro Jelonek do mety na pl. Św. Wojciecha tuż przy Katedrze Gnieźnieńskiej. Nasi klubowicze ukończyli półmaraton odpowiednio w czasie: Maciej 01:45:21, Adrian 01:45:57, Andrzej 02:10:01, Asia 02:18:50, Franek 02:34:54. Asia i Maciej biegiem w Gnieźnie zdobyli Koronę Polskich Półmaratonów 2017, dla Andrzeja był to już 6 z 5 biegów Korony :-) Po biegu wszyscy mogli uzupełnić spalone kalorię drożdżówkami, kiełbasą, chlebem ze smalcem, ogórkiem, owocami, popijając ciepłą kawę lub herbatę.

Andrzej_Gniezno_zdjęcia Asia_Gniezno_zdjęcie Gniezno_Adrian Gniezno_Franek Maciej _Gniezno_zdjęcie

Wyniki:
Maciej Ziętek: 01:45:21
Adrian Czarnecki: 01:45:57
Andrzej Nowak: 02:10:01
Joanna Witkowska: 02:18:50
Franciszek Kępka 02:34:54

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Garmin Ultra Race

16 września Ania z Waldkiem planowali biec maraton po Helu albo, „osiołkowi w żłobie dano …”.  W ostatniej chwili podjęli decyzję … i pojechali w przeciwnym kierunku w Góry Stołowe, do Radkowa, na Garmin Ultra Race. 42 kilometry zamienili na 53. To rzadkie ale bliżej były góry niż morze. Wyjechaliśmy po pracy, biuro zawodów czynne do 21szej, byliśmy pewni, że zdążymy. Byliśmy … już w Obornikach straciliśmy w korkach ponad 40min, za Poznaniem kolejne 20min, krajowa 5tke tego dnia była również zakorkowana. Nie zdążyliśmy. Całe szczęście odbiór pakietów możliwy był przed biegiem … więc trzeba było wcześnie wstać i po ciemku, co było utrudnieniem, szukać biura zawodów, które w dzień okazało się imponującym miasteczkiem biegowym. Start zaplanowany był na godz. 7. Rano było dosyć zimno, ok. 8 stopni. Na godz. 11 zapowiadano opady deszczu. Pomimo tego dosyć duża liczba biegaczy biegła ubrana na krótko. Start i meta znajdowały się na polanie przy zalewie Radkowskim. I jak to bywa na biegach górskich start i od razu pod górkę. Trasa dystansu 53 km prowadziła przez Wodospad Pośny (tam trasa była miejscami tak wąska, że tworzyły się zatory na trasie), Skalne Grzyby, Batorów, Duszniki-Zdrój, podnóże gór Krucza, Grodczyn, miejscowość  Jerzykowice Wielkie, Kudowa-Zdrój, podnóże Lelkowej Góry, okolice Błędnych Skał, podnóże Ostrej Góry, okolice schroniska Pasterka przez Czechy aż do Radkowa. Na trasie pięć punktów odżywczych a na nich banany, paluszki, woda, cola, batony energetyczne, żele oraz izotonik. Trasa na tym dystansie miała przewyższenie +/- 1840 m. Trasa prowadziła po szlakach turystycznych więc można było spotkać tam wielu kibiców, którzy zagrzewali do walki wśród nich sam Marcin Świerc ;-). Oprócz nich licznie występowały grzyby m. in. sowy i borowiki – brakowało tylko koszyków ;-). Ania biegła od ok. 12 kilometra prawie do samej mety z koleżanką Magdą poznaną na trasie. Na trasie poznała jeszcze kilku biegaczy, z których chyba większość to byli debiutanci na takim dystansie. Wszyscy z nich ukończyli bieg. Waldek pobiegł do przodu i przez znaczną część trasy biegł z poznaną (inną) Magdą, która świetnie sobie radziła z trasą i biegła „na pudło”. Dobiegła na 2 miejscu K18 a Waldek znalazł się w pierwszej setce zawodników. A na trasie różne „atrakcje” ;-) błoto, strumyk i kałuża pod mostem, której nie sposób było przejść suchą nogą, czyli standard na biegach górskich. Po dotarciu na metę kończący bieg otrzymywali medal, koszulkę, herbatę, colę, arbuzy, izotonic oraz ciepły makaron. Po limicie czasu biegu ( 10 godz.) odbyła się dekoracja zwycięzców. Taki był plan na sobotę. W niedzielę odbyły się biegi na dystansach 24 km, 9 km oraz Ultra Kids na dystansach od 200 m do 1 km. Trasy biegów na 24 i 9 km częściowo pokrywały się z trasą z dnia poprzedniego tj. 52 km. Ania z Waldkiem, tym razem,  nie pokusili się, aby wystartować na którymś z tych dystansów.  Warto wspomnieć, że w biegu na rożnych dystansach brali udział najlepsi polscy biegacze górscy i ultra: Anna Kącka, Ewa Majer, Bartosz Gorczyca, Piotr Hercog a na strefie można było spotkać Martynę Kantor, Edytę Lewandowską, Łukasza  Sagana oraz wspomnianego Marcina Świerca. Ci zawodnicy świadczą o randze imprezy. Trasa biegu w Radkowie ma profil dosyć szybkiej trasy i można wybiegać sobie tu życiówkę na dystansie 53 km do czego serdecznie zachęcamy ;-).

wyniki:
Waldemar Grabiński 06:36:58
Anna Niespodziana 07:25:52

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

Czwartkowy trenieng

Na dzisiejszym treningu pojawiło się czterech biegaczy. Wszyscy planują wystartować w 3.Rogozińskim Półmaratonie Przemysła II. Wybraliśmy trasę po mieście przebiegając ulicami miasta i promenadą. Dystanse jakie przebiegliśmy wahały się od 7 do 10 km, treningowym tempem. Podczas biegu rozmawialiśmy o … biegach ;-) tych przebiegniętych i planowanych. Pogoda odpowiednia do biegania ok. 15 stopni, trochę słońca, trochę wiatru. Wspólnie ustaliliśmy, że za tydzień można by wybrać się na dłuższy bieg – ok. 12 km- dookoła jeziora. Zapraszamy więc wszystkich chętnych na bieg dookoła jeziora z czołówkami za tydzień o godz. 18 spod Orlika.

W tym tygodniu kibicujemy : Ani i Waldkowi, którzy pobiegną Garmin ultra Race oraz Asi, Arkowi, Andrzejowi, Maciejowi i Frankowi, którzy pobiegną 40. Bieg Lechitów w Gnieźnie.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

35. PKO Wrocław Maraton

10 września 2017 r. we Wrocławiu odbył się 35. PKO Wrocław Maraton a w jego ramach przeprowadzono 20. Mistrzostwa Europy Masters , 16. Mistrzostwa Polski Nauczycieli oraz 6. Mistrzostwa Polski Solidarności. Dodatkowa klasyfikacja była dla Funkcjonariuszy i Pracowników Służby Więziennej. Start znajdował się na al. Paderewskiego, w okolicy Stadionu Olimpijskiego, a na samym Stadionie zlokalizowana była meta. Trasa biegu, w porównaniu do zeszłorocznej, została zmodyfikowana. Przebiegała ona m. in. przez most Grunwaldzki, most Pokoju oraz ulice: Pl. Grunwaldzki, H. Sienkiewicza, Grodzka, Świdnicka, al. Wiśniowa, Hallera, Grabiszyńska, Podwale, Lotnicza, Pilczycka, Długa, Reymonta, Obornicka, Toruńska, al. Jana Kochanowskiego, al. L. Różyckiego. Po drodze można było podziwiać Muzeum Narodowe, Katedrę św. Jana Chrzciciela czy Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Start biegu przebiegał falowo: najpierw startowały osoby na wózkach, później elita a następnie zawodnicy ustawieni według deklarowanych czasów ukończenia maratonu. Na trasie 8 punktów pomiaru czasu, 8 punktów odżywiania i 7 punktów odświeżania. Na punktach tych znajdowały się miski z wodą do zmoczenia gąbek, napoje izotoniczne, banany, woda mineralna do picia, cukier w kostkach oraz dextro.  Przy każdym z punktów odżywiania i odświeżania znajdowały się punkty medyczne oraz toalety. Temperatura sprzyjała szybkiemu bieganiu – ok. 17 stopni. Warto wspomnieć, że w poprzednich latach podczas maratonu panowały upały. W biegu wzięli udział Ania, Franek i Waldek. Ania biegła założonym tempem przez większą część trasy i dobiegła krótko po 4 godzinach. Waldek, z problemami na początku, na ok. 8 km dogonił Anię i ukończył maraton w założonym czasie poniżej 4 godzin. Franek niestety nie ukończył biegu. Zszedł z trasy na ok. 21 km. po walce z kontuzją. . Ania i Waldek dawno nie biegli ulicznego maratonu, mieli spore obawy jednak ultramaratony budują dobrą wytrzymałość co zaprocentowało na trasie. Oboje przez cały dystans przy założonych tempach wyprzedzali do końca innych zawodników. W wynikach fajnie to można odczytać. Waldek na 5km był 2843, na 10km 2192, na 15km 1999, na 21km 1839, na 25km 1767, na 30km 1648, na 35km 1530 na 40km 1497 a na mecie 1479 pomimo tego, że sam miał lekki kryzys około 38km. Anni poszło podobnie. Na mecie zawodnicy otrzymali medale, wodę, banany, dla zainteresowanych były woreczki z lodem, izotonic, makaron z sosem bolońskim oraz herbatę w wersji czarna lub miętowa. Można było również skorzystać z masażu. Wrocław jest już stałym punktem biegowym naszych klubowiczów. Waldek biegł tu trzeci raz maraton i ten był najszybszy, Anka pierwszy, wcześniej Wojtek i Hanka, która we Wrocławiu debiutowała. Wrocław odwiedzamy też przy okazji nocnego półmaratonu, na którym już biegła wielkość klubowiczów.  Zapraszamy i zachęcamy. Każdy bieg organizowany we Wrocławiu ma świetny klimat.

wyniki
Waldemar Grabiński 03:49:15
Anna Niespodziana 04:00:17

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj

2. Półmaraton Szpot Swarzędz

szpot swarzędzW ramach przygotowań do 3. Rogozińskiego Półmaratonu Przemysła II, który odbędzie się 4 listopada (serdecznie zapraszamy), czwórka naszych klubowiczów: Asia, pan Heniu, Bartek i Adrian w niedzielę wystartowali w 2. Półmaratonie Szpot Swarzędz. Pogoda sprzyjała biegaczom – było chłodno. Start biegu zaplanowano o godz. 10.00 na Rynku, a metę zlokalizowano na Stadionie Miejskim. Ponad 1000 biegaczy pokonywało trasę półmaratonu w lekkim deszczu. Jako pierwszy z RKB na metę wbiegł Adrian z czasem 01:43:07, potem kolejno Asia – 02:09:32, Bartek – 02:12:06 i pan Heniu 02:13:58. Organizatorzy przewidzieli nagrody w kategoriach: generalna kobiet i mężczyzn, wiekowa kobiet i mężczyzn, Najlepszy Wielkopolanin, Najlepsza Wielkopolanka, Najlepszy Mieszkaniec Swarzędza, Najlepsza Mieszkanka Swarzędza. Po ceremonii dekoracji odbyła się licytacja na rzecz chorej na nowotwór złośliwy 9-letniej Nikoli. Spośród wszystkich uczestników, którzy ukończyli bieg w regulaminowym czasie wylosowano nagrodę specjalną – samochód osobowy Citroen C1. Dodatkowo zawodnicy, którzy ukończyli także majowy bieg 10 km Szpot Swarzędz mają szansę wygrać rower marki Romet.

Wyniki:
Adrian Czarnecki 01:43:07
Joanna Witkowska 02:09:32
Bartłomiej Maciejewski 02:12:06
Henryk Malinowski 02:13:58

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czwartkowy trening

Dzisiaj, jak co czwartek, pobiegaliśmy. Wybraliśmy trasę po mieście i pobiegliśmy promenadą robiąc ok. 5 km. Pogoda, pomimo lekkiego deszczu, sprzyjała bieganiu. Zachęcamy wszystkich do wspólnych treningów. Mamy nadzieję, że pomogą one osobom chcącym pobiec w 3. Rogozińskim Półmaratonie Przemysła II dobrze się do niego przygotować. Zapraszamy w każdy czwartek o godz. 18 przed Orlika.
W ten weekend kibicujemy: Joanna i Henrykowi startującym w Półmaratonie Szpot Swarzędz oraz Annie, Waldemarowi i Franciszkowi startującym we Wrocławskim Maratonie.

Opublikowano Treningi | Skomentuj

27. Półmaraton Philips,a

półmaraton piła3 września br. w Pile odbył się 27. Półmaraton Philips’a z dość liczną naszą reprezentacją klubową w składzie: Ania, Asia, Andrzej, Maciej, Piotr, Arek, Adrian i Wojtek. Poza klasyfikacją ogólną i wiekową przeprowadzono także dodatkowe: Mistrzostwa Polski Mężczyzn i Kobiet w Półmaratonie, Otwarte Mistrzostwa Studentów i Nauczycieli Akademickich Uczelni, Puchar Komendanta Policji, Otwarte Mistrzostwa Żołnierz w Półmaratonie, klasyfikacja najlepszych 3 zawodników i 3 zawodniczek z Miasta Piły, klasyfikacja pracowników Philips. Biuro zawodów zlokalizowano w Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Buczka. Na starcie o godz. 11.00 na al. Wojska Polskiego ustawiło się ponad 4 000 zawodników. Nowa trasa wiodła ulicami Piły z metą na Placu Zwycięstwa. Na szyi biegaczy zawisł medal z wizerunkiem olimpijczyka Leszka Bebło. Jak się później oficjalnie okazało trasa tegorocznego półmaratonu była o 225 m dłuższa…

Wyniki:
Wojciech Grabiński 01:38:53
Maciej Ziętek 01:38:59
Adrian Czarnecki 01:46:22
Piotr Ignasiak 01:50:34
Arkadiusz Kolendo 01:53:20
Andrzej Nowak 02:04:50
Joanna Witkowska 02:04:50 PB
Anna Ziętek 02:11:37

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ultra Janosik – Legenda 100km

Ultra Janosik – Legenda 100km. To jeden z tych biegów na który Anka i Waldek długo wyczekiwali (rok wcześniej, z uwagi na nieprzewidziane okoliczności, musieli odpuścić sobie ten bieg). W ramach imprezy odbywały się też biegi na krótszych dystansach: Ultrajanosik 10km – Ledwo Dycha, Ultrajanosik 30+ – Zbójnicka Śleboda, Ultrajanosik 50+ – Spiska Pętla, Ultrajanosik 75+ – Pomsta Janosika i 100km – Legenda, której trasa wytyczna była na terenie Słowacji (pasmo ochronne PIENAP oraz TANAP) i Polski. Starty biegów z rożnych miejsc a meta wszystkich w Zespole Rekreacyjnym Polana Sosny w Niedzicy. Klimat ultra … w piątek o godzinie 20.00 obowiązkowa odprawa, na której dowiedzieć się można było dosłownie wszystkiego o trasie i o tym, co i gdzie można spotkać na trasie. Organizator, dosłownie kilometr po kilometrze, tłumaczył całą trasę dla wszystkich dystansów.  Mówił, że nikogo z trasy nie zamierza zabierać i każdy ma walczyć do końca, aby bieg na swoim dystansie ukończyć. Niestety, w wielu przypadkach, musiał zrobić inaczej. Sobota godzina 04:45 wyjazd autokarów na miejsce startu – Štrbské Pleso – Słowacja ;-) Tak, ten bieg prowadzi przez: Tatry Wysokie, Tatry Bielskie, Pieniny, Magurę Spiską i Spisz. 100km+ (7km), deniwelacja +4811m/-5641. (foto z trasy, szlak na Rohatkę) Jan Haręza) Oczywiście, by móc się zapisać na ten bieg, trzeba było przy rejestracji wykazać się zdobytymi 9 punktami ITRA, czyli mieć za sobą przynajmniej 2 biegi górskie na podobnym dystansie w 2 latach poprzedzających. Start: 7 rano. Trasa: Słowacja … Štrbské Pleso 1386m – Popradské Pleso 1494m – Sedlo pod Ostrvou 1966m – Batizovské Pleso 1879m (staw u stóp Gerlachu) – Velická Dolina – Poľský Hrebeň 2200m – Prielom (Rohatka 2288m – to najwyższy i technicznie najtrudniejszy punkt biegu) – Veľká Studená Dolina – Skalnaté Pleso 1751m – Sedlo pod Svišťovkou 2023m – Chata pri Zelenom Plese 1550m – Kopské Sedlo 1750m – Široké Sedlo 1826m do Ždiaru, na 47km wybiegliśmy z Tatr. Dalej, Magura Spiska (kraina Łemków), Magurka 1196m – dalej górami po Pieninach i Spiszu z PK w Veľká Franková – Kacwin – Łapszanka – Trybsz – Dursztyn, (stąd drapaliśmy się na górę Żar – tylko 883m, mordęga na maxa) przez Niedzicę Zamek na metę w Sromowcach Wyżnych. Na starcie wielu znajomych, po drodze nowi znajomi. Tu wielkie podziękowanie dla Ani, Kamila i Andrzeja z którymi Anka i Waldek wspólnie walczyli wiele kilometrów. Razem szybciej uciekały kilometry, razem lepiej się wspieraliśmy. Technicznie: limit czasowy biegu 36 godzin. Limity pośrednie: Śląski Dom 12km do godziny 11:00 – to 4 godziny biegu (my byliśmy tu o 9:14 i już wypracowaliśmy zapas). Kolejny Rainerova Chata 22km do godziny 14:00 – 7 godzin biegu (my byliśmy o 12:25, mamy zapas). Chata Pri Zelenom Pleso 30km do godziny 17:00, 10 godzin biegu (my … 15:02 ten punkt był na 35km) dalej przez Tatry Bielskie do PK Zdziar Pension Zdziar na 42km do 21:00, 14 godzin biegu (my 17:30, zapas rośnie). PK Kacwin Pensjonat Spiski 56km do godziny 24:00, 17 godzina biegu (tu mamy przepak, my przybiegliśmy po 12 godzinach i 42 minutach – zapas rośnie). Około 20:13 mijamy granice i wbiegamy do Polski (na odprawie organizator prosił by kategorycznie do 24:00 opuścić Słowację- nam się udało ;-)). Następny PK Łapszanka 66km do 02:00, 19 godzina biegu (był ok 70km, my dobiegliśmy po 17 godzinach 30 minutach, zapas zmalał). Ostatni PK Dursztyn OSP 82km do 04:30, 21:30 godzin biegu i Meta Polana Sosny 100km do 07:00,  czyli 24 godziny biegu ( my kończymy bieg z czasem 22:34:25). Punkty odżywcze rewelacyjne …. rozmieszczona tak, że biegacz nawet się nie obejrzy a tu juz następny punkt. A na nich full wypas: cola (na Słowacji oczywiście Cofola ;-)), owoce, słodycze, izotonik, ciepłe posiłki, herbata, uśmiech, serdeczność, życzliwość, pomoc i czego tylko wymęczona dusza zapragnie ;-). Dodatkowo, aby ułatwić biegaczom dotarcie do tych punktów, w nocy zostały wzdłuż trasy poustawiane świecące kolorowe lampki. Były one poustawiane kilkaset metrów przed punktami. Pogoda na biegu nie rozpieszczała. Po starcie i na odcinku Tatrzańskim była mglista i … optymalna pogoda do biegania. Niestety nie pozwalała podziwiać najpiękniejszej części trasy. Wilgotne kamienie bardzo utrudniały zbiegi na tym technicznym odcinku trasy. Nie obyło się bez licznych poślizgów, obtarć i upadków. Później był Polski Grzebień i Rohatka, na których to podejściach pojawiły się łańcuchy i klamry. Nie wszyscy biegacze radzili sobie na tych odcinkach. Część z nich, biegnąc z kijkami, miała utrudnione zadanie. Ania z Waldkiem trochę już po górach chodzili więc nie mięli tam większych problemów i była to dla nich bardziej frajda i atrakcja niż utrudnienie. Po wejściu na Rohatkę, dosłownie dwie sekundy oddechu i – dla odmiany- droga w dół. Na tym odcinku nie było mowy o zbieganiu. Luźne, niewielkie kamyki oraz dosyć ostry kąt nie pozwalały na to. Trzeba było nie za szybko, częściowo na tyłku schodzić z góry bo o poślizgnięcie się nie było trudno.  Na trasie liczni turyści dopingowali nas i zachęcali do biegu. W dalszej części, w Tatrach Bielskich, gdzie przebiegli już biegacze dystansu 75km, zbiegi były bardzo utrudnione, pod mocnym kątem, całe w kamieniach i błocie. Tu, zamiast nadrabiać tempem, walczyliśmy z równowagą ;-). Na tym odcinku trasy „budujemy” drużynę i razem ze wspomnianymi już: Anią, Kamilem i Andrzejem Waldek z Anią wspólnie przebiegają wiele kilometrów. Razem przebiegają przez potok, który znajduje się tuz przed przepakiem na ok. 56 km. Na przepaku nie każdy jednak ma buty na zmianę i część biegnie w mokrych butach, czego po rozgrzaniu w czasie biegu nie odczuwa się za bardzo. Wspólnie tez przekraczają granicę Słowacji i wbiegają do Polski, gdzie przy słupku granicznym robią sobie wspólne zdjęcie … jak wygnańcy powracający po długiej podróży do kraju … ;-). Na ostatnim odcinku drużyna rozdziela się i każdy biegnie swoim tempem. biegnie to grubo powiedziane bo przed nami góra Żar. To górka o wysokości  „tylko” 883 m. Jednak ze strony z której pod nią podchodzimy (co tez jest grubo powiedziane) ma ona dosyć ostry kąt, jest błoto, przebiegli tu przed nami biegacze ze wszystkich pozostałych dystansów, pada deszcz i jest ciemno. Przed nami widać tylko czołówki innych biegaczy. Żeby je jednak zobaczyć trzeba dosyć mocno zadrzeć głowę … a to oznacza tylko jedno … łatwo nie będzie. I tak też jest. Środkiem nie można podejść ponieważ błoto powoduje, że po trzech krokach biegacz ześlizguje się do punktu wyjścia. Trzeba bokiem. A tam osty. Nie ma się czego chwycić i właściwie na czworakach pniemy się pod górkę. Po zaciętej walce udaje się nam dostać na górę. Ufff. Teraz już z górki do mety. Od około godziny 20stej zaczęło padać … czasami dość intensywnie i tak aż do końca wyścigu. Deszcz i temperatura w nocy spowodowała, że wielu biegaczy z wyziębienia postanowiło zrezygnować z biegu. My ubraliśmy spodnie wodoodporne, kolejną warstwę termiczna i 8h nocą w górach i deszczu … do mety. Tu dokładnie sprawdza się fakt wymagania od biegaczy ultra wyposażenia obowiązkowego. My musieliśmy posiadać: plecak biegowy lub nerkę biegową mieszczącą cały sprzęt obowiązkowy, pojemnik lub bidony na wodę o pojemności min 1 litra, kubek na napoje (organizator dopuszczał użycie bidonu), latarkę czołówkę wraz z kompletem zapasowych baterii, czerwone światło pulsacyjne umieszczone z tyłu, np. na plecaku biegowym włączone o zachodzie słońca (godz. 20:00), włączony i naładowany telefon z aktywnym roamingiem, wykaz numerów telefonów alarmowych – przekazany przez Organizatora w pakiecie startowym, ważny dowód osobisty lub paszport, dodatkowe ubezpieczenie obejmujące akcję ratowniczą po stronie słowackiej na cały czas trwania zawodów rozgrywanych na terenie Słowacji, organizator dopuszcza posiadanie aktualnego ubezpieczenia Alpenverein lub PZU Bezpieczny Powrót, folia NRC, czapkę lub chustę typu buff, kurtkę wiatroodporną, obuwie przeznaczone do biegów górskich, gwizdek, bandaż elastyczny oraz opatrunek jałowy, numer startowy (przymocowany z przodu na klatce piersiowej lub pasie widoczny przez cały czas trwania zawodów), mapę trasy zawodów – przekazaną w pakiecie startowym przez organizatora, gotówkę w wysokości 15 €. Na tym biegu dosłownie wszystko uzasadnione. Na mecie byliśmy przed 6 rano, powitani przez samego organizatora Sławka, który całą noc i jeszcze pół dnia czekał aż ostatni zawodnik dobiegnie na metę. A tam … medale, piwo i … na rozgrzewkę herbata, ciepły posiłek, słodkie, wszystkiego pod dostatkiem. Wszystko pięknie, tylko że po takim biegu zmęczenie i wyziębienie nie pozwoliło na wiele. Marzyliśmy tylko by się wykapać ciepło ubrać i spać ;-) Anka na biegu wywalczyła I miejsce w swojej kategorii wiekowej senior. A ostatni zawodnicy, pomimo tego, że przybiegli po limicie zostali powitani szampanem! Podsumowując: wspaniały bieg z perfekcyjna organizacją z niesamowitą trasa. Warto! Ultra! Trzeba być, przeżyć, doświadczyć.

wyniki:
Anna Niespodziana 22:34:25 I msc. kat. wiekowa
Waldemar Grabiński 22:34:25

Opublikowano Wydarzenia | Skomentuj