Sztafeta 24godzinna – Rawicz

11266123_10200512407968828_1724730899_oGdy biegniesz zwykłe zawody to po biegu czujesz zmęczenie.  Po maratonie to nawet bolą nogi. Ale co się dzieje gdy zabierasz się za szybkie kółka po 2,8km w najszybszym tempie jakim potrafisz? I tak przez 24h? Sprawdzili to w ten weekend Rajmund i Wojtek. Wstęp może jest trochę niejasny, ale już rozjaśniam :) W ten weekend w Rawiczu odbył się 24h sztafetowy. W sumie… Ni tylko bieg, bo przez 24h Rawicz był świadkiem zmagań kolarskich, pływackich. Przez 24h grano również w siatkówkę plażową, odbył się turniej Karate i odbywano jeszcze kilka innych konkurencji o których my biegacze nie mieliśmy czasu myśleć. Niestety z powodu kłopotów kadrowych nasza drużyna nie wystawiła ekipy na te zawody, ale szczerze liczę że za rok to się zmieni. Czy warto ? Rajmund pojechał już drugi rok z rzędu, Wojtek po swoim Rawickim debiucie również zapowiada powrót. Chyba nie trzeba więcej dopowiadać. Formuła imprezy polegała na przebiegnięciu jak najwięcej kółek wokół Plant. Na trasie mogła przebywać tylko jedna osoba, a minimum pięć musiało zaliczyć chociaż jedno kółko. Każda ekipa mogła mieć maksymalnie 10 osób. Stawiły się 33 ekipy w tym Drużyna Szpiku Granowo w której biegł Rajmund i Biegi.wlkp wśród której znalazł się Wojtek. Każda drużyna miała inny cel. Drużyna Wojtka chciała się znaleźć w premiowanej szóstce, drużyna Rajmunda zaś promowała oddawanie szpiku, oprócz tego też celem było pobicie zeszłorocznego wyniku. Impreza startowała o 17, ale zawodnicy stawili się już wcześniej by zająć sobie boxy. Boxy były bardzo ważne gdyż przez 24h trzeba było chociażby się wyspać. Jakoś tak wyszło że drużyny Wojtka i Rajmunda zajęły namioty naprzeciwko siebie także z komunikacją nie mieliśmy kłopotu. Ale z komunikacją w ogóle nie było kłopotu. Przez 24h zdążyliśmy nawiązać wiele nowych znajomości. 33 ekipy to ponad 300 ludzi nie licząc kibiców, a czasu na zapoznanie się było naprawdę sporo. 11215079_911689752224624_8116576699396587576_nAle oprócz zabawy trzeba było jeszcze biegać. A było co biegać ;-) W zależności od taktyki i sił drużyn. Rajmund nabiegał 13 kółek co dało 36,4 km. Najszybsze kółko zrobił w czasie 10:54 a następne kółka robił równo w czasach 11:20 – 11:40. Na 10 pętli Rajmund miał nawet tyle sił by zrobić czas 11:09. A to naprawdę duży wyczyn poprawić czas w środku zawodów. Średnia czasów Rajmunda wyni11096673_899458756763207_5382716306018119818_nosła 11:26. Drużyna Rajmunda zajęła 18 miejsce łącznie robiąc 116 kółek czyli 324,8km. Drużyna Wojtka zrobiła kółek 143 co dało łączny dystans 400,4 km. Dało to 4 miejsce, chociaż do 12:00 toczyła się ciężka walka o 2 miejsce. Niestety nie udało się, ale sam dystans był naprawdę ogromny zważywszy że ekipa walczyła w 9, a od 1 w nocy, już w 8. Wojtek zrobił 18 kółek czyli 50,4km. Pierwsze pętle robił w okolicach 9:30, ostatnie w okolicach 10:30. Średnia czasu to 10:03. Organizacja imprezy świetna: 3 pakiety żywieniowe w których znaleźliśmy rawickie parówki, bułki z szynką i serem, wafelka i jabłko lub banana, woda dla każdej ekipy, makaron w środku nocy. To naprawdę zaskoczyło. Organizatorzy pożyczali również czołówki jeśli ktoś potrzebował. Wspaniała atmosfera, którą umilali prowadzący oraz didżej. Najbardziej zaskakujący obraz to mnóstwo zmęczonych ludzi próbujących tańczyć makarene o 12:00 czyli w 19 godzinie zawodów. Naprawdę warto jechać do Rawicza. Nie tylko się bawić, ale i przetestować swoją psychikę. Gdy chcę się spać, gdy nogi wołają litości, a głowa naprawdę nie może, ale wypada Twoja kolej i trzeba lecieć. Naprawdę warto się sprawdzić. Liczę więc że za rok nie powtórzy się tegoroczna sytuacja, i znajdziemy 10tkę która się nie wykruszy w ostatnim momencie, tylko pojedzie i będzie fajnie reprezentowała Rogoźno ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz