VIII Bałtycki Maraton Brzegiem Morza

26 sierpnia Ania z Waldkiem udali się na Hel do miejscowości Jastarnia, aby wziąć udział w VIII Bałtyckim Maratonie Brzegiem Morza. Po odebraniu pakietów, w których znajdowały się m.in. piękne różowe skarpetki ;-), wspólnie ze znajomymi udali się na pogawędkę przy kawie do pobliskiej restauracji. Start maratonu zaplanowano na godz. 9. Piętnaście minut później startował półmaraton, a o godz. 10 biegi dla dzieci. Trasa maratonu prowadziła od miejscowości Jastarnia przez: Juratę, gdzie następowała nawrotka, ponownie przez Jastarnię, Kuźnice, Chałupy aż do miejscowości Władysławowo, gdzie była kolejna nawrotka i powrót przez Chałupy, Kuźnicę do Jastarni. Trasa poprowadzona była plaża od strony otwartego morza wzdłuż linii brzegowej. Na trasie znajdowały się punkty z woda, izotoniciem, bananami, czekoladą itp. Pogoda dopisała słonce raz świeciło, raz chowało się za chmurami. Liczna grupa biegaczy startowała na bosaka, pozostała część w butach. Bieg po plaży, na takim dystansie, to dla Ani i Waldka nowe doświadczenie. Żadne z nich nie zdecydowało się na bieg bez butów. Wynikiem tego była konieczność przystawania co kilka kilometrów i „płukania” butów i skarpetek w morzu, w celu wysypania naniesionego przez fale piasku. Piasek skracał rozmiar butów o kilka numerów, aż nie dało się biegać. Biegnąc brzegiem, biegło się pomiędzy piaskiem na plaży a falami morskimi. Nie jest to jednak takie proste. Na początku można próbować uciekać przed falami, ale na dystansie maratońskim szybko się z tego rezygnuje kosztem zachowania sił na cały bieg. Tak więc, po krótkim czasie, biegnie się nie patrząc czy fala zalewa buty czy nie. Ania pierwszą część biegła z kolegą Jankiem i tą część, pomimo że biegło się pod wiatr, biegło jej się lepiej. Na drugiej części, po nawrotce we Władysławowie, zwolniła i pobiegła „spacerowo”. Waldek, w wyniku drobnych komplikacji zdrowotnych, cały dystans przebiegł treningowo. Na mecie zarówno z Anią jak i z Waldkiem przeprowadzono krótki wywiad. Tam również okazało się, że Ania, pomimo „lajtowego” biegu, zajęła I miejsce w kategorii wiekowej. Po biegu, w porcie przy bosmanacie, biegacze otrzymali poczęstunek … i tu mięli do wyboru: karkówkę, szaszłyka, kiełbasę z grilla, pepsi, sok, piwo. Następnie nastąpiła dekoracja zwycięzców oraz występ muzyczny zespołu ColoRed. Podczas wywiadu padło pytanie: czy przyjedzie Pan/Pani tu za rok, na kolejną edycję biegu? Zarówno Waldek jak i Ania, nie byli do końca o tym przekonani i powiedzieli, że raczej nie… ;-) To wcale nie oznacza, że nie polecają tego biegu. Warto! Było fantastycznie, było ciężko, była świetna atmosfera i były Chałupy. Zaraz w głowach zaszumiała piosenka Zbigniewa Wodeckiego – Chałupy welcome,  to trwa do dziś i jest tam plaża naturystów ;-). Podczas biegu spotkaliśmy biegaczy, którzy mówili rok wcześniej, że już więcej tu nie pobiegną a jednak w następnej edycji pobiegli ;-) … więc kto wie? Może za rok znowu wybierzemy się na bieg brzegiem morza?

wyniki:
Anna Niespodziana 05:23:14
Waldemar Grabiński 05:23:14

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz