Zimowy Janosik – Bedzies Kwicoł

Zimowy Janosik 45+km – Bedzies Kwicoł to kolejny z serii zaplanowanych zimowych biegów górskich na którym Ania i Waldek postanowili powalczyć. Bieg górski, na dystansie 48km z przewyższeniami +1511m/-1532m, którego trasa przebiegała przez Pogórze Spiskie. Na Zimowym Janosiku odbywały się też biegi towarzyszące: 10 km – Kierpce Maryny i 20 km – Zawiany Pyzdra. Nasz dystans organizator opisał tak: Najdłuzsy, najlepsiejsy… Co bedziemy wiela gadać… Pikna trasa, bardzo dużo łotwartych przestrzeni i sakremenckie widoki – od Tatrów aż po Beskidy! Podobno baca Scyguś z Durstyna jak to traso zobacył, becoł jak fiks i godoł tak: „kruca, jak jo tym biegacom zazdrosce, zebym jo ino nie obiecoł, że bedo witoł Harnasiów Finiszerów na mecie w Hali Maszyn w samiuśkiej Elektrowni pełnej masyn wselakich, to jus bym tam gonił hej!” Ten bieg miał tyle unikalnych aspektów, że ciężko wszytko opisać ;-) W sobotę szybki odbiór pakietów w Turbince a w nim świetna bluzą termoaktywna. Krótko przed startem odbyła się odprawa przedstartowa na której dokładnie „poznaliśmy” każdy kilometr trasy i jakie na nich występują „utrudnienia” tj. przewrócone drzewa, lód, śnieg i tym podobne.  Bieg będziemy wspominać wspaniale, za trud, za doskonałą organizację, oznaczenie trasy, za uśmiechnięty i uczynny wolontariat za punkty kontrolno-odżywcze ;-). Czego tam nie było? Pyry w mundurkach, miód, herbata ze śliwowicą, „tona” rodzynek, mnóstwo słodkości, dextro, żele, zupa, herbata, izotonik, pepsi (co dla nas już jest normą) i pewnie więcej, tylko … jak to zapamiętać? Na biegu był tez niesamowity klimat i otwartość biegaczy. Najbardziej zaskoczył nas urok tej trasy, niesamowity, wręcz magiczny widok na Tatry i to przez większość czasu. Pogoda dopisała. Mieliśmy ok. -3st, trochę wiało ale przejrzystość powietrza pozwoliła poczuć Tatry z bliska. Ależ to był widok! Na pasmo od Słowackich Tatr Bielskich, Wysokich po Polskie, Wysokie i Zachodnie, ale też piękny widok na Babią Górę w której kierunku przez chwilę biegliśmy ;-) Wystartowaliśmy o 7 rano spod zamku w Niedzicy chwilka w dół i zaraz później sporo w górę i to na tyle długo, że biegacze mogli poczuć luz na trasie pomimo wielu startujących ;-) Na tym biegu postanowiliśmy powalczyć indywidualnie. Waldek chciał sprawdzić na ile mu starczy sił w tego typu biegach, Ania biegła równo. Waldek niewiele uciekł, na 1 PK Cisówka (5km) byliśmy niemal razem, na PK Dursztyn (12km) Waldek był tylko 5 min wcześniej i po wybiegu mijał Anię, na PK Trybsz (19km) Waldek miał przewagę ok 10min jednak na odcinku do PK Łapszanka, (29km) Waldek tak osłabł, że postanowił poczekać na Anię i dalej wspólnie się wspierając pobiegliśmy razem. Po drodze mieliśmy jeszcze PK Łapsze Niżne (38km) na którym odwiedziliśmy się, że do mety jest już tylko 10km ;-) czyli dowiedzieliśmy się ile ma trasa 45+. Te 10 km to 2 strome podbiegi i 2 długie meczące ale za to szybkie zbiegi aż do Niedzicy. Tam obok zamku, przez zaporę z której setką schodów zbiegliśmy na dól na metę. A na niej duży, ciężki i spersonalizowany medal. W strefie, która znajdowała się w Hali Maszyn Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica S.A zjedliśmy zupę z wkładką, napiliśmy się, porozmawialiśmy z znajomymi i … niestety trzeba był wracać do domu. Genialny bieg, który z pewnością możemy polecić klubowiczom na przyszły sezon. Podpowiadamy też, że jest letnia edycja Janosika na wielu dystansach, może ktoś się skusi? Przygoda i widoki niezapomniane hej! ;-)

wyniki:
Anna Niespodziana 06:10:06
Waldemar Grabiński 06:10:06

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz